„Z pewnością propaganda rosyjska to wykorzysta” – ocenił gen. Polko. Jego zdaniem decyzja ukraińskich władz wpisuje się w narrację, którą od lat próbuje budować Kreml, przedstawiając Ukrainę jako państwo odwołujące się do tradycji organizacji odpowiedzialnych za zbrodnie na ludności cywilnej. Były dowódca GROM-u podkreślił również, że „lepiej by zabrzmiało, gdyby strona ukraińska wycofała się z tej błędnej decyzji”.
Kontrowersje dotyczą Ukraińskiej Powstańczej Armii, formacji odpowiedzialnej za zbrodnię wołyńską i masowe mordy na ludności polskiej na Wołyniu oraz w Małopolsce Wschodniej. Historycy szacują liczbę polskich ofiar na dziesiątki tysięcy osób. W Polsce pamięć o tych wydarzeniach pozostaje jednym z najtrudniejszych tematów w relacjach polsko-ukraińskich.
Gen. Polko zwrócił uwagę, że Ukraina prowadzi dziś wojnę o przetrwanie swojego państwa, dlatego wszelkie decyzje mogące wywoływać konflikty z najbliższymi sojusznikami są szczególnie ryzykowne. W jego ocenie największym beneficjentem obecnego sporu może okazać się Moskwa, która od lat stara się osłabiać współpracę państw Europy Środkowo-Wschodniej.
W ostatnich dniach pojawiły się również komentarze publicystyczne sugerujące, że decyzja Wołodymyra Zełenskiego mogła być inspirowana przez część zachodnich środowisk politycznych i dyplomatycznych. Wśród wymienianych nazwisk pojawia się Martin Jäger – były ambasador Niemiec na Ukrainie, a obecnie szef niemieckiej Federalnej Służby Wywiadowczej (BND).
