Mocne emocje wywołała wypowiedź znanej scenarzystki Ilony Łepkowskiej, która broniła pomysłu dopłat dla artystów. „Nie rozmawiajmy o tej mitycznej sprzątaczce, która ma 6 dzieci i mieszka w suterenie. To populistyczne, demagogiczne argumenty” – stwierdziła podczas rozmowy w Kanale Zero. Dodała również: „Ja mogłabym pracować jako sprzątaczka, natomiast sprzątaczka albo kasjerka z Lidla nie mogłaby robić tego, co ja, ponieważ po prostu nie ma do tego kompetencji”.

Słowa te wywołały gwałtowną reakcję opinii publicznej. Do sprawy odniósł się m.in. Krzysztof Stanowski. „Mam bardzo duże wątpliwości, czy aby na pewno pani Łepkowska byłaby w stanie dzień w dzień o wskazanej porze przychodzić do pracy i harować, i zamiatać, i myć podłogi, i czyścić toalety” – napisał. Podkreślił, że ciężka fizyczna praca również wymaga kompetencji, wytrwałości i dyscypliny. „To też są kompetencje. Nie każdy scenarzysta dałby radę. Oj, nie każdy” – podsumował.

Jeszcze ostrzej zareagował przewodniczący NSZZ „Solidarność” Piotr Duda. „Projekt emerytur stażowych opracowany przez NSZZ Solidarność od lat leży w sejmowej zamrażarce, ale na przepchnięcie dopłat do składek emerytalnych dla ‘swoich’ artystów i czas, i pieniądze się znajdują” – napisał. Jego zdaniem jest to „skandal i kpina z uczciwie płacących składki pracowników”.

Rząd próbuje się tłumaczyć, że chodzi o rozwiązanie problemu osób wykonujących zawody artystyczne, które często pracują bez etatów i mają nieregularne dochody. Jednak przeciwnicy projektu wskazują, że kolejne grupy zawodowe otrzymują specjalne mechanizmy wsparcia, podczas gdy miliony pracowników nadal czekają na realne obniżki podatków i składek zapowiadane przez polityków w trakcie kampanii wyborczych.