Ministerstwo Sprawiedliwości poinformowało, że decyzję podjęto w związku z „rażącym i uporczywym naruszaniem przepisów prawa”. Sam Żurek przekazał na serwisie X, że odwołanie nastąpiło po przeprowadzeniu postępowania administracyjnego i uzyskaniu pozytywnych opinii środowisk akademickich. „Powodzenia w dalszej karierze politycznej, oby jak najdalej od uczelni publicznych” – napisał minister.

Sprawa przybrała jednak nieoczekiwany obrót. Dr Michał Sopiński twierdzi jednak, że nie otrzymał żadnej decyzji administracyjnej zgodnie z wymogami Kodeksu postępowania administracyjnego. „Żadna decyzja nie została mi doręczona zgodnie z KPA” – podkreślił.

Jeszcze poważniejszy zarzut dotyczy zabezpieczenia wydanego przez Trybunał Konstytucyjny. Według Sopińskiego minister został poinformowany zarówno przez Trybunał, jak i przez niego samego o obowiązującym zabezpieczeniu uniemożliwiającym jego odwołanie do czasu rozstrzygnięcia sprawy. „Minister Sprawiedliwości nie mógł mnie odwołać z uwagi na zabezpieczenie udzielone przez Trybunał Konstytucyjny” – napisał rektor.

W kolejnym wpisie użył jeszcze mocniejszych słów. „Waldemar Żurek łamie zabezpieczenie Trybunału Konstytucyjnego. Nie ma prawa mnie odwołać. W dodatku nie doręczył mi nawet żadnej decyzji administracyjnej. Komunikat nie jest źródłem prawa” – stwierdził.

Jeżeli informacje przedstawione przez rektora okażą się prawdziwe, sprawa może wykraczać daleko poza zwykły spór personalny. Media przypominają, że od miesięcy pojawiają się zarzuty dotyczące niestosowania się przez część władz państwowych do orzeczeń i zabezpieczeń wydawanych przez Trybunał Konstytucyjny. W ich ocenie prowadzi to do niebezpiecznej sytuacji, w której organy państwa same decydują, które rozstrzygnięcia respektować, a które pomijać.