Sprawa dotyczy Samodzielnego Publicznego Zespołu Opieki Zdrowotnej w Lesku, który od miesięcy zmaga się z problemami finansowymi. Wcześniej zamknięto tam oddział ginekologiczno-położniczy, a lokalne środowiska alarmują, że dalsze ograniczenia mogą zagrozić funkcjonowaniu całej placówki.

Przedstawiciele szpitala przyjechali do Warszawy, by zwrócić uwagę na sytuację regionu. „Jesteśmy tutaj, bo walczymy o nasz region. Wiemy, że zamknięcie szpitala to jest katastrofa nie tylko dla ochrony zdrowia, ale dla gospodarki całego regionu” – mówił dr Duszan Augustyn. Jak podkreślał, bez szpitala trudno będzie rozwijać turystykę, gospodarkę leśną czy przetwórstwo drzewne w Bieszczadach.

Według posła PiS Dariusza Mateckiego protestujący spędzili noc przed Sejmem, licząc na rozmowę z przedstawicielami rządu. W czwartek podpisy mieszkańców próbowała przekazać premierowi posłanka Marcelina Zawisza. Nagranie z tego momentu opublikowano później w mediach społecznościowych.

„Zobaczcie na minę Tuska. Poseł z partii Razem zaniosła mu podpisy przeciwko likwidacji szpitala w Lesku. Obrońcy szpitala w Lesku spali przed Sejmem. Tusk nie chce się z nimi spotkać” – napisał Matecki na serwisie X.

Po całym zajściu na sali plenarnej rozległy się okrzyki „Byś się wstydził!”, kierowane pod adresem premiera. Nagranie szybko zaczęło krążyć w mediach społecznościowych, wywołując kolejną falę dyskusji o sytuacji ochrony zdrowia w mniejszych miejscowościach.

Krytycy działań rządu przypominają, że podczas kampanii wyborczej w 2023 roku Donald Tusk deklarował poprawę dostępności do lekarzy specjalistów i wzrost poczucia bezpieczeństwa zdrowotnego mieszkańców regionu. Zwolennicy protestu twierdzą, że obecne problemy placówki stoją w sprzeczności z tamtymi zapowiedziami.