Niemiecka prasa donosi o „skandalu”, do jakiego miało dojść w jednej ze szkół średnich w Nadrenii Północnej-Westfalii. W czasie katechezy ksiądz odważył się porównać aborcję do Holocaustu. „Skandalem” dziennikarze określają podejście duchownego do aborcji, nie reakcję kurii, która postanowiła… wszcząć przeciwko niemu śledztwo.  

Niemiecki „Bild” poinformował o „skandalu”, do jakiego doszło w jednej ze szkół średnich w Bielefeld. Uczniowie poskarżyli się, że w czasie zajęć katecheta stwierdził, iż „nie ma różnicy między aborcją 18-tygodniowgo płodu a zabójstwem 18-latki” i porównał skutki szerokiego dostępu do aborcji do Holocaustu.

- „Katolicki ksiądz na lekcjach religii rzekomo porównał aborcję do Holokaustu. Został zwolniony z pełnienia obowiązków. Archidiecezja Paderborn potwierdziła, że ​​przeciwko księdzu toczy się śledztwo. Pozostanie zawieszony w obowiązkach co najmniej na czas trwania śledztwa”

- podał „Bild”.

Informując o reakcji kurii, gazeta donosi, że „kontrowersyjne nauczanie może zatem mieć daleko idące konsekwencje dla księdza”.

Na artykuł zareagował w mediach społecznościowych ks. dr Janusz Chyła.

- „Żyjemy w świecie, który zwariował na tyle, że mówienie prawdy stało się skandalem”

- zauważył teolog.

W całej historii rzeczywiście można jednak mówić o skandalu. Trudno inaczej nazwać działania kurii, która karze duchownego za głoszenie nauczania Kościoła.