Publicysta przypomina wypowiedź polityka CDU Seppa Müllera, który miał opowiedzieć się za pracą nawet do 70. roku życia. Zdaniem autora jest to sygnał, że niemieckie elity polityczne przygotowują społeczeństwo na niepopularne reformy.

„Wiecie Państwo, że za Odrą padła propozycja – wyartykułowana przez rządzącą koalicję, czyli chadeków z socjaldemokratami – aby statystyczny Peter i Helga pracowali do 70. roku życia?” – pyta autor. Dodaje też, że „wątek o podniesieniu wieku emerytalnego już w niemieckiej debacie publicznej zaistniał”, co samo w sobie jest już znamienne.

W swoim tekście publicysta krytycznie ocenia sposób prowadzenia debaty publicznej w Niemczech. Jego zdaniem media oraz część ekspertów tłumaczą konieczność reform problemami finansów publicznych, pomijając jednocześnie kwestie związane z kosztami polityki migracyjnej. „Stacje telewizyjne oswajają Niemców z wydłużeniem czasu pracy, argumentując to zapaścią finansów publicznych” – pisze.

Dalej uważa, że niezadowolenie społeczne może przełożyć się na wzrost poparcia dla Alternatywy dla Niemiec. „Przeciętny Niemiec widzi, że będzie musiał pracować do późnej jesieni życia” – zauważa, wskazując, że właśnie takie nastroje mają wzmacniać pozycję AfD w sondażach.

Warto zaznaczyć, że obecnie ustawowy wiek emerytalny w Niemczech jest stopniowo podnoszony do 67 lat, zgodnie z reformą przyjętą jeszcze w poprzednich latach. Na dziś niemiecki rząd nie przedstawił oficjalnego projektu zakładającego podniesienie wieku emerytalnego do 70 lat. Dyskusje na ten temat pojawiają się jednak regularnie w środowiskach eksperckich i politycznych w związku ze starzeniem się społeczeństwa oraz rosnącymi kosztami systemu emerytalnego.

Autor kończy swój komentarz ostrzeżeniem przed możliwymi konsekwencjami zmian politycznych i apeluje o aktywną politykę międzynarodową Polski. „Już dziś powinniśmy porozumiewać się z Waszyngtonem i tłumaczyć Amerykanom zawiłości historyczno-polityczne naszej części Europy” – podkreśla.