Statek pływał pod banderą Wysp Marshalla, jednak na jego pokładzie znajdowało się 22 członków załogi, w tym kilkunastu obywateli Chin. Właśnie ten fakt wywołał szybką reakcję Pekinu. Rzecznik chińskiego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Lin Jian przekazał, że „strona chińska jest głęboko zaniepokojona faktem, że duża liczba statków i załóg utknęła w cieśninie w wyniku działań wojennych”.
Chiński dyplomata podkreślił również: „Zgodnie z aktualnym stanem wiedzy zaatakowany statek pływa pod banderą Wysp Marshalla, a na jego pokładzie znajduje się chińska załoga”. Według portalu Caixin to pierwszy przypadek ataku na jednostkę powiązaną z Chinami w rejonie cieśniny Ormuz od początku obecnej eskalacji napięć między Iranem a Stanami Zjednoczonymi.
Warto przypomnieć, że cieśnina Ormuz pozostaje jednym z najważniejszych punktów strategicznych świata. Tędy transportowana jest znaczna część globalnych dostaw ropy naftowej. Każdy incydent militarny w tym rejonie natychmiast odbija się na światowych rynkach energii oraz bezpieczeństwie żeglugi międzynarodowej. Eksperci cytowani przez Reutersa i Associated Press podkreślają, że eskalacja wokół Ormuzu zwiększa ryzyko szerszego kryzysu gospodarczego i militarnego na Bliskim Wschodzie.
Atak zbiegł się w czasie z wizytą irańskiego ministra spraw zagranicznych Abbasa Aragcziego w Pekinie. Rozmowy z chińskim ministrem Wangiem Yi miały dotyczyć między innymi „bezpieczeństwa żeglugi” oraz sytuacji militarnej w rejonie Zatoki Perskiej. Światowe agencje zwracają uwagę, że Pekin coraz aktywniej angażuje się dyplomatycznie w kwestie bezpieczeństwa energetycznego, ponieważ Chiny są jednym z największych importerów ropy naftowej na świecie.
Według danych Międzynarodowej Agencji Energetycznej przez cieśninę Ormuz przepływa każdego dnia około jednej piątej światowego handlu ropą. Dlatego nawet pojedynczy incydent może wywołać efekt domina – od wzrostu cen surowców po napięcia polityczne między największymi mocarstwami.
