Jest to też odbicie presji społecznej. Umiarkowani konserwatyści z EPP uznali kwestię migracyjną za zbyt poważną i przełamali nieformalny zakaz współpracy z tymi partiami, które wcześniej traktowano jako ekstremę, która powinna być otoczona kordonem sanitarnym. Co nowego znalazło się w dyrektywie? Po pierwsze wyraźnie zaostrza ona tryb regulacji na temat deportacji imigrantów, który dotąd skutkował bezsilnością władz wobec tych, którym sądownie udowodniono, że nie mają podstaw do ubiegania się o azyl.

 

Liczby są bezwzględne. Przez ponad dziesięć lat tylko 25 % nakazów powrotu wydanych przez sady państw unijnych skutkowało faktycznymi wyjazdami. Szczególnie drastycznym przypadkiem jest Francja, gdzie wskaźnik wykonywania deportacji wynosi tylko 9,6 % urzędowo wyznaczonych do opuszczenia Republiki. Dyrektywa zaleca nowe środki walki z nielegalna imigracją i zaleca ustanowienie osobnej kategorii „przestępstwa nielegalnego pobytu”, co uchylić ma specjalny precedens ochronny ustanowiony czas jakiś temu przez Europejski Trybunał Praw Człowieka. Ponadto dyrektywa upoważnia do tworzenia ośrodków tranzytowych poza terenem Unii Europejskiej, w których osoby przeznaczone do deportacji mogą przebywać i czekać na deportację do dwóch lat. Wcześniej np. we Francji tzw. okres detencji wynosił tylko trzy miesiące. Dodatkowo również ma być stworzony tryb zniesienia siły odwołań prawnych, które dotąd wstrzymywały lub blokowały nakaz deportacji.

Ważną rolę w przeforsowaniu nowych ustaleń odegrał Fabrice Leggeri, który w latach 2015-2022 był szefem Frontexu, czyli agencji odpowiedzialnej za kontrolę zewnętrznych granic Europy. Od 2024 roku Leggeri jest europosłem z ramienia Zjednoczenia Narodowego i wykorzystał swoją wiedzę z lat kierowania Frontexem do tłumaczenia posłom eurodeputowanym przyczyn nieskuteczności obecnego ustawodawstwa. I teraz Leggeri styka się z zemstą środowisk lewackich za swój niedawny sukces. Największa lewicowo-liberalna organizacja we Francji Liga Praw Człowieka (Ligue des Droits de l’Homme) pozwała byłego szefa Frontexu do sądu. Oficjalny zarzut? „Współudział w zbrodniach przeciwko ludzkości i tortury”.

Według aktywistów Ligi Praw Człowieka Leggeri ma być oskarżony o „polowanie na migrantów”, do których rzekomo miał zachęcać na swoim stanowisku szefa Frontexu. Zarzut brzmi w bardzo tendencyjny sposób, ale aktywistom proimigranckim z LDH udało się już doprowadzić do powołania specjalnego sędziego, który zbadać ma sprawę Fabrice Leggierego.

 

Tak więc były szef Frontexu może spodziewać się przez najbliższe pół roku licznych wezwań na przesłuchania. A o wszystkim zadecyduje sędzia. Jeśli będzie odpowiednio postępowy to być może uzna walkę z imigracją za zbrodnie przeciwko ludzkości. I mało znaczy, że Leggieri broni się, że w wypadku przechwytywania łodzi z imigrantami na Morzu Śródziemnym Frontex po prostu odpowiedział na oficjalne wnioski państwa włoskiego i greckiego o zabezpieczenie bezpieczeństwa i granic morskich.

 

Działacze Ligi Praw Człowieka mają środki, zapał i wytrwałość w takim sądowym „czołganiu” swoich rywali. Trudno przypuszczać, aby w tym wypadku zabrakło im wytrwałości.