Wszystko to ma związek z obchodami Dnia Zwycięstwa 9 maja. Rosja zapowiedziała, że jeśli Ukraina zakłóci moskiewską paradę upamiętniającą 81. rocznicę pokonania Niemiec hitlerowskich, siły zbrojne odpowiedzą uderzeniem na kijowskie ośrodki decyzyjne. Wcześniej Putin ogłosił dwudniowe zawieszenie broni na 8 i 9 maja.
Zełenski nie pozostał bierny. Ogłosił własny „reżim ciszy", czyli wstrzymanie ognia obowiązujące od północy z wtorku na środę, i zapowiedział symetryczną reakcję na każde działania strony rosyjskiej. Jednocześnie odrzucił rosyjską propozycję jednodniowego rozejmu, uznając ją za „nieuczciwą" i podkreślając, że Kijów nie otrzymał żadnej formalnej propozycji w tej sprawie.
Ukraiński prezydent skomentował sytuację z wyraźną ironią — zaznaczył, że skoro rosyjskie ministerstwo obrony samo przyznaje, iż nie zorganizuje parady bez ukraińskiej zgody, to najwyższy czas, by Moskwa podjęła realne kroki w kierunku zakończenia wojny.
