Premier Donald Tusk zapowiedział, że rządzący po raz trzeci skierują do Sejmu projekt ustawy o kryptowalutach, który dwukrotnie wetował już prezydent Karol Nawrocki. Do sprawy za pośrednictwem mediów społecznościowych postanowił odnieść się minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski, który stwierdził, że „ustawa o kryptowalutach jest wdrożeniem dyrektywy europejskiej”.
- „Prezydent nie powinien się w ogóle tym zajmować. Wtrącił się tylko po to aby chronić swych sponsorów z kampanii wyborczej”
- zaatakował głowę państwa.
Na wpis szefa MSZ zareagował szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz, który zwrócił uwagę na kompromitującą Radosława Sikorskiego nieścisłość.
- „Projekt ustawy o kryptowalutach jest uzupełnieniem unijnego ROZPORZĄDZENIA, a nie dyrektywy. Wdraża to się dyrektywy, a rozporządzenia obowiązują bezpośrednio. Można realizować zadania, a nie wdrażać. Wiedza na poziomie studenta I roku”
- wyjaśnił.
- „Dość kompromitujący brak wiedzy, jak na ministra odpowiedzialnego za sprawy europejskie”
- dodał.
Minister Przydacz zachęcił szefa polskiej dyplomacji, by poczytał w Internecie o rozporządzeniu MiCA oraz sięgnął po podręcznik do prawa europejskiego.
Projekt ustawy o kryptowalutach jest uzupełnieniem unijnego ROZPORZĄDZENIA, a nie dyrektywy.
— Marcin Przydacz (@marcin_przydacz) May 7, 2026
Wdraża to się dyrektywy, a rozporządzenia obowiązują bezpośrednio. Można realizować zadania, a nie wdrażać. Wiedza na poziomie studenta I roku.
Dość kompromitujący brak wiedzy, jak na… pic.twitter.com/TqUy7bEYr8
