Kiedy reżim Aleksandra Łukaszenki próbował destabilizować Polskę za pomocą nielegalnych migrantów, Barbara Kurdej-Szatan postanowiła w mediach społecznościowych zrecenzować pracę funkcjonariuszy Straży Granicznej.

- „KUR** !!!!!!!!!! Ku**aaaaa !!!!!!!!!!!!!!!! Co tam się dzieje !!!!!!!! To jest ku**a straż graniczna ????? Straż ?????????? To są maszyny bez serca bez mózgu bez NICZEGO !!!! Maszyny ślepo wykonujące rozkazy !!!!! Ku**a !!!!!! Jak tak można !!!!!!! Boli mnie serce boli mnie cała klatka piersiowa trzęsę się i ryczę !!!!!!! Mordercy !!!!!

Chcecie takiego rządu wciąż ????? Który zezwala na takie rzeczy wręcz rozkazuje tak się zachowywać ???????

Ku**aaaaaaaaa !!!!!!!! I rząd, który zezwala na śmierć kobiet, zamiast na ich ratunek ???? Wszyscy wiecie co się wydarzyło i co się dzieje dookoła !!!!!!”

- grzmiała na opublikowanym w listopadzie 2021 roku nagraniu.

Aktorka została oskarżona o zniesławienie funkcjonariuszy, ale jej sprawa została umorzona. Teraz żali się na hejt.

- „Ludzie pamiętają to, co główne nagłówki wrzucały, a nie z tego, jak to tam naprawdę wyglądało. Ten filmik, trwający trzy minuty, wyglądał tak, że kilku panów trzymało osobę, prawdopodobnie kobietę, która jeszcze wtedy się jakkolwiek ruszała. A dzieci wokół bardzo płakały, krzyczały. Pan, który nagrywał to z drugiej strony płotu krzyczał do nich po angielsku, że to jest niehumanitarne, żeby przestali. W końcu ta osoba przestaje się ruszać, te dzieci drą się, no i to trwa 3 minuty”

- tłumaczy się w „Podkaście Psychologicznym” tygodnika „Polityka”.

Usprawiedliwiała się też faktem, że… nie było jeszcze wojny na Ukrainie. Wojna oczywiście była, ale nie pełnoskalowa. Przygotowaniem do pełnoskalowej inwazji była właśnie organizowana wspólnie przez Kreml i reżim Łukaszenki „Operacja Śluza”.

- „Może parę miesięcy później, gdybym wiedziała, że rzeczywiście powoduje to Rosja czy Białoruś, to na pewno nie podeszłabym delikatniej do okrucieństwa, które widzę, bo tego nic nie usprawiedliwia, ale może bardziej ważyłabym słowa. Natomiast no wtedy no było to dla mnie po prostu niepojęte jak może coś tak okrutnego dziać się na naszych ziemiach wolnego kraju”

- przekonuje.

Aktorka czuje się ofiarą „propagandowej tuby”.

- „Po prostu strona polityczna na to czekała tylko, żeby ktoś się podłożył. Po prostu naiwnie się podłożyłam. Nie wiem, czy to było jakoś specjalnie wszystko, nie wiem czy tam mieli kontakty z krajami, które powodują takie rzeczy, czy to było jakoś spreparowane. Trudno powiedzieć”

- mówi.

- „No po prostu stałam się marionetką w tubie propagandowej i do tej pory wykorzystywane to jest tak naprawdę. No do tej pory a tak się tak mocno zostało to wykorzystane medialnie, telewizyjnie, i nakręcane. Tak naprawdę wciąż gdzieś tam odczuwam skutki. Skala tych ataków na mnie trochę mnie przerosła, poczułam się zastraszona”

- dodaje.