Wiceprezydenta USA przyznał, że wysłanie amerykańskich żołnierzy do Polski zostało „opóźnione”. Zaznaczył jednak, że nie oznacza to redukcji sił w naszym kraju.

Zaznaczył też, że nie zdecydowano jeszcze, dokąd zostaną skierowane wojska wycofywane z Niemiec. Na początku maja prezydent Donald Trump wskazał, że mogą one trafić do Polski.

- „Mamy świetne relacje z Polską, ja mam świetne relacje z prezydentem [Karolem Nawrockim]. Pamiętacie, poparłem go, a on wygrał, mimo że był daleko z tyłu. Jest wielkim fighterem i świetnym gościem, bardzo go lubię, więc to możliwe”

- stwierdził.

W szokujący sposób na tę możliwość zareagował jednak premier Donald Tusk stwierdzając, że „nie powinniśmy jako państwo podbierać”.

- „Nie pozwolę na to, żeby Polska była w jakikolwiek sposób wykorzystywana do łamania solidarności czy współpracy na poziomie europejskim”

- powiedział.

Później poinformowano o anulowaniu przemieszczenia do Polski 4 tys. żołnierzy z 2. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej z 1. Dywizji Kawalerii wraz ze sprzętem.