Do zdarzenia doszło we wtorek rano w pobliżu miejscowości Śniadowo. Jak przekazała policja, zgłoszenie wpłynęło około godziny 7.00, choć sam wypadek miał wydarzyć się wcześniej.

„Dwóm z mężczyzn udało się dopłynąć do brzegu. Jeden złapał się rowerka wodnego i został podjęty podczas akcji ratowniczej przez strażaków” – relacjonował w rozmowie z Polsat News asp. szt. Rafał Jackowski z Komendy Wojewzkiej Policji w Olsztynie.

Najtrudniejsza sytuacja dotyczy czwartego uczestnika zdarzenia, który nie wypłynął na powierzchnię. Na miejscu pracują strażacy, policjanci oraz ratownicy wodni. W akcji wykorzystywany jest sonar oraz specjalistyczny sprzęt nurkowy.

„Ze wstępnych informacji wiadomo, że żaden z mężczyzn nie miał założonego kapoka” – poinformował przedstawiciel policji.

O skali trudności mówił również kpt. Marcin Kordek z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Mrągowie. „Niestety jezioro, na którym się to wydarzyło, jest dosyć rozległe, ma ponad 6 km długości, a w miejscu, w którym się to wydarzyło głębokość sięga 30 metrów” – wyjaśnił na antenie Polsat News.

Ratownicy podkreślają, że warunki prowadzenia poszukiwań są wyjątkowo trudne. „Teraz przeczesujemy dokładnie ten obszar, żeby wytypować jakieś prawdopodobne miejsca do przeszukania przez nurka” – dodał rzecznik mrągowskiej straży pożarnej.

Warmińsko-mazurskie służby po raz kolejny apelują o zachowanie ostrożności nad wodą i korzystanie z kamizelek ratunkowych nawet podczas rekreacyjnych przejażdżek rowerami wodnymi czy łodziami.