Wszystko zaczęło się od wywiadu Donalda Tuska dla Financial Times, w którym premier ocenił, że kluczowym pytaniem dla Europy pozostaje gotowość Stanów Zjednoczonych do pełnego respektowania zobowiązań sojuszniczych NATO. Szef rządu ostrzegał również, że Rosja może zaatakować państwo członkowskie Sojuszu „raczej w perspektywie miesięcy niż lat”.

Do tych słów odniósł się później Karol Nawrocki podczas rozmowy z telewizją wPolsce24. Prezydent stwierdził, że europejscy politycy pytali go o „nieodpowiedzialne słowa polskiego premiera w »Financial Times«”.

– „Podważanie NATO, podważanie artykułu 5, podważanie sojuszu polsko-amerykańskiego nie jest dobre ani dla NATO, ani relacji polsko-amerykańskich” – mówił Nawrocki. Dodał również, że „w materii bezpieczeństwa i dyplomacji trzeba zachowywać się odpowiedzialnie”.

Prezydent wyraził nadzieję, że Donald Tusk „odrobi swoją lekcję” i „nie będzie się już w taki nierozsądny sposób wypowiadał o naszych sojusznikach”.

Do kolejnej wymiany zdań doszło po wpisie premiera w serwisie X. Donald Tusk napisał, że „Kaczyński próbuje zrzucić na Polskę winę za decyzje Waszyngtonu o zmniejszeniu amerykańskiego zaangażowania w Europie”, a „Nawrocki w obecności liderów innych krajów na szczycie w Bukareszcie obrzuca błotem własne państwo”.

Karol Nawrocki odpowiedział na te zarzuty podczas kolejnego wystąpienia medialnego. – „Naprawdę nie mogę sobie uświadomić, w którym momencie źle mówiłem o Polsce. Mówiłem tylko dobrze o Polsce, budując silną wschodnią flankę NATO, budując format B9 poszerzony o kraje skandynawskie” – podkreślił.

Prezydent zaznaczył, że podczas spotkań międzynarodowych koncentruje się na wzmacnianiu bezpieczeństwa regionu, a nie na politycznych sporach z premierem. – „Ja jeżdżę po to w świat, by budować poważne formaty, a nie zajmować się sprawami, które jak rozumiem pana premiera Tuska niepokoją. Także spokojnie, panie premierze” – powiedział.

Nawrocki szeroko odniósł się również do kwestii obecności wojsk amerykańskich w Polsce. – „Wierzę, że będziemy mieli stałe bazy amerykańskie, zabiegałem i zabiegam o to, abyśmy mieli więcej żołnierzy amerykańskich, tylko nie można w taki sposób traktować naszych najważniejszych sojuszników” – stwierdził prezydent.