Informację potwierdził sekretarz skarbu USA Scott Bessent, publikując komunikat na serwisie X. Decyzja ma obowiązywać przez kolejny miesiąc i – według źródeł Reutersa – została podjęta po naciskach części państw obawiających się dalszych problemów z dostawami surowców energetycznych.

To już trzecie złagodzenie sankcji od czasu eskalacji konfliktu wokół Iranu i napięć w Zatoce Perskiej. Jeszcze kilka tygodni temu przedstawiciele administracji USA sugerowali, że poprzednia licencja wygaśnie definitywnie 17 maja i nie zostanie przedłużona. Ostatecznie jednak Waszyngton ponownie wycofał się z ostrzejszego kursu wobec rosyjskiego sektora naftowego.

Według Reutersa restrykcje zostały ograniczone „po tym, jak kilka krajów poprosiło o więcej czasu na zakup rosyjskiej ropy”. Pierwsza licencja miała obejmować około 150 mln baryłek surowca, druga około 100 mln baryłek.

Na decyzjach USA wyraźnie korzysta Rosja. Agencja Bloomberg informowała wcześniej, że rosyjski eksport ropy osiągnął najwyższy poziom od rozpoczęcia pełnoskalowej wojny na Ukrainie w 2022 roku. Moskwa zyskuje szczególnie w sytuacji, gdy globalne rynki energii pozostają pod ogromną presją po destabilizacji regionu Zatoki Perskiej.

Kluczowym problemem pozostaje sytuacja w cieśninie Ormuz, przez którą przechodzi około 20 proc. światowego transportu ropy i blisko 30 proc. eksportu LNG. Po napięciach związanych z konfliktem amerykańsko-izraelsko-irańskim ceny energii gwałtownie wzrosły, a część państw zaczęła obawiać się poważnych zakłóceń w dostawach surowców.