W centrum Modeny na północy Włoch siedem osób zostało rannych po tym, jak w sobotę samochód wjechał w grupę przechodniów. Pojazdem kierował mężczyzna z Afryki Północnej, który miał – wedle relacji świadków – celowo uderzyć w pieszych. Mężczyzna, dzięki interwencji świadków zdarzenia, został schwytany przez policję.

W zdarzeniu ucierpiała m.in. 69-letnia turystka z Polski. Jak podają włoskie media, kobieta w stanie krytycznym trafiła do szpitala w Bolonii.

Do przerażającego zdarzenia odniósł się popularny w mediach społecznościowych komentator Stefan Bartnik.

- „Obejrzałem filmik z ataku. Po potrąceniu ludzi, terrorysta zatrzymał się wewnątrz staranowanego sklepu. Rzucił się do ucieczki, dźgając po drodze nożem stojących mu na drodze przechodniów. Kilku mężczyzn dopędziło go i po obezwładnieniu, przekazało w ręce policji. W filmie dwie rzeczy zwróciły moją uwagę. Po pierwsze fakt, że kilka osób zamiast uciekać w panice zaryzykowało życie, aby powstrzymać szaleńca przed dalszym zabijaniem. I to jest obserwacja optymistyczna. Druga uwaga dotyczy innych osób, które widać na filmie. Są to rowerzyści jadący spokojnie i zdaje się, obojętnie, pomiędzy ciałami leżącymi nieruchomo na ulicy i ludźmi zwijającymi się z bólu. Kilku przechodniów sprawia wrażenie, jakby w ogóle nie zauważyli całego wydarzenia. Tak jak upadek Ikara na obrazie Piotra Bruegela nie zakłócił spokoju oracza pracującego na swoim zagonie, ani nie został odnotowany przez wzrok pasterza. Obraz ten przypomniał się Iwaszkiewiczowi, który był świadkiem aresztowania przez Niemców młodego warszawiaka, który zaczytany wszedł pod koła ich samochodu. Sytuacja trwała minutę, a poeta skonstatował , że tylko on sam zwrócił na nią uwagę. Inni przechodnie, dla których takie przypadki były codziennością, być może nawet nie zauważyli  tragedii młodzieńca”

- pisze autor.

Bartnik przywołuje w tym kontekście „Wehikuł czasu”, w którym Herbert George Wells „opisuje kraj przyszłości, do którego dotarł w czasie pierwszej ze swoich podróży bohater jego powieści”.

- „Kraj żył w odległej przyszłości, w roku 802 701. Na powierzchni ziemi, wśród kwiatów, żyła piękna rasa delikatnych ludzi, żywiących się owocami. Z czasem się okazało, że ci Elojowie to ludzie  prawie całkowicie pozbawieni twórczej energii życiowej. Jako potomkowie energicznych przodków, którzy stworzyli cywilizację przemysłową, żyli tylko dzięki temu, że pod ziemią działały fabryki obsługiwane przez potomków dawnych robotników, zwanych Morlokami. Ta rasa, bardziej przypominająca małpy niż ludzi, bała się światła. Na powierzchnię ziemi Morlokowie wychodzili wyłącznie po zmroku. Robili to, aby zabijać Elojów, którzy służyli im za pokarm. Eloje nigdy nie próbowali zorganizować obrony przed Morlokami. Rano wracali do beztroskiego życia, nie myśląc więcej o tych spośród siebie, których nocą pożarły podziemne bestie. Szokiem dla Podróżnika w Czasie była scena na plaży, gdy na krzyk tonącej kobiety, tłum opalających się Elojów, zachował całkowitą obojętność”

- relacjonuje opowieść Wellsa.

Bartnik stawia sobie pytanie o to, „jak daleko zaszło przekształcanie się ich tubylczej ludności w zupełnie biernych, znieczulonych  Elojów, którzy z całkowitym fatalizmem przyjmują fakt, że zamieniają  się powoli w przedmiot polowań dla wyprodukowanych przez siebie Morloków”.

- „300 tysięcy zgwałconych przez Pakistańczyków młodych Brytyjek, nie obeszło w swoim czasie ich rodaków bardziej, niż byle ckliwe Neftliksowe  antyrasistowskie filmidło o losach dwóch hoseksualnych Murzynów”

- przypomina.

Wskazuje, że „podział na Elojów i Morloków w Europie już się prawie dokonał”.

- „Czy ta ewolucja domknie się, zależy od takich ludzi jak ci mężczyźni, którzy rzucili się w pogoń za mordercą. Czy to oni obudzą ducha dawnej Europy w kwietystycznych, oddanych wyłącznie konsumpcji Elojach, czy sami do nich się upodobnią. Bunt Brytyjczykow, którzy chyba postanowili przestać być celem polowań morlockich bestii, niesie nadzieję. Czy nie jest już jednak za późno na ratunek? Czy nie zabraknie determinacji? Mam nadzieję, że na odpowiedź ludzkość nie będzie musiała czekać aż do roku 802 701”

- podsumowuje.