Przeliczenie tych kwot daje zastanawiające wyniki. Przy stawce obowiązującej w ubiegłym roku posłanka wyjeździła ponad 33 tysiące kilometrów, co po podzieleniu przez 365 dni daje średnio 90 km dziennie — wliczając soboty, niedziele i święta. Tymczasem jej biuro poselskie znajduje się zaledwie 1,7 km od kompleksu sejmowego przy ul. Wiejskiej, w samym centrum stolicy.

Każdy poseł otrzymuje miesięczny ryczałt na prowadzenie biura — w 2025 roku wynosił on 23,3 tys. zł, a w 2026 roku wzrósł do 25 tys. zł. Z tej kwoty parlamentarzysta pokrywa czynsz, media i pensje pracowników, ale może z niej rozliczać również przejazdy związane z wykonywaniem mandatu, w tym podróże po okręgu wyborczym. W ubiegłym roku posłowie nie musieli szczegółowo dokumentować, kiedy ani w jakim celu podróżowali — obowiązek taki wprowadzono dopiero od 2026 roku. Od tego roku obowiązuje też miesięczny limit kilometrówki wynoszący 1 725 zł.

Co ciekawe, w oświadczeniu majątkowym złożonym w 2025 roku Żukowska nie wykazała żadnego samochodu. Przepisy nie wymagają jednak, by poseł podróżował wyłącznie własnym autem — kilometrówkę można rozliczyć także za przejazdy cudzym pojazdem. Posłanka rozliczyła za to jedynie 58 zł za przejazdy taksówkami, choć Warszawa dysponuje rozbudowaną siecią autobusów, tramwajów i metra, z których parlamentarzyści mogą korzystać bezpłatnie.

Redakcja „Faktu" zwróciła się do posłanki z prośbą o komentarz, jednak Żukowska nie zdecydowała się na odpowiedź.