Według informacji przekazanych przez portal Niezalezna.pl śledztwo dotyczące fałszywych alarmów wobec Telewizji Republika prowadzi Prokuratura Rejonowa Warszawa-Mokotów. Zatrzymany 53-letni mężczyzna nie usłyszał dotąd zarzutów, a prokuratura nadal analizuje zgromadzony materiał dowodowy. „Trwa analiza dowodów. Na razie czekamy” – powiedział rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Skiba.

Mimo zatrzymania podejrzanego kolejne incydenty miały nadal występować. Według relacji związanych ze stacją dochodziło nawet do alarmów bombowych w pobliżu stacji, a także nietypowych działań wobec osób związanych z Republiką. Tomasz Sakiewicz sugerował publicznie, że ogłoszenie zatrzymania 53-latka może być próbą stworzenia wrażenia rozwiązania sprawy i odwrócenia uwagi od rzeczywistych organizatorów ataków na stację.

Do wydarzeń odniósł się również Zbigniew Ziobro, który przebywa obecnie w USA. Były minister sprawiedliwości napisał, że „Donald Tusk, upolitycznione służby i reżimowe media wmówili swoim wyznawcom, że wkrótce będą mieli igrzyska nienawiści z zatrzymanym Ziobrą”.

Polityk PiS twierdzi, że planowano medialny spektakl związany z jego osobą. „Wielkim finałem nagonki miało być spektakularne show: oto były minister sprawiedliwości, prokurator generalny w rządach PiS – w kajdanach zespolonych, w czerwonym więziennym uniformie” – napisał.

Zdaniem Ziobry cała operacja zakończyła się jednak kompromitacją obozu rządzącego. „Ale zamiast triumfu wyszła wizerunkowa kompromitacja i katastrofa. Upokorzenie Tuska i jego ekipy” – stwierdził były minister.

Najmocniejsze słowa padły jednak w kontekście Telewizji Republika. „By przykryć kompromitację i dla zemsty tuskowcy uderzyli w Telewizję Republika, z którą podjąłem współpracę w USA, w jej dziennikarzy, a nawet samego prezesa w jego własnym domu” – napisał Ziobro.

Były szef resortu sprawiedliwości odniósł się również do scen z policyjnej interwencji w domu Tomasza Sakiewicza. „Scenę skutej i szarpanej przez agresywnych policjantów niczemu niewinnej kobiety zapamięta każdy wyborca” – ocenił.

Sprawa budzi coraz większe emocje również dlatego, że – jak wskazują przedstawiciele Republiki – działania wobec dziennikarzy i pracowników stacji mają trwać od kilku dni i obejmować zarówno fałszywe zgłoszenia o zagrożeniach, jak i policyjne interwencje dotyczące rzekomych prób samobójczych czy obecności zwłok w mieszkaniach pracowników mediów, albo poszukiwania zaginionego dziecka.