W swoim wpisie w mediach społecznościowych były minister sprawiedliwości zapytał o reakcje na takie działania, gdyby doszło do nich w czasie rządów Zjednoczonej Prawicy.

- „Za rządów PiS policja wpada do prywatnego mieszkania prezesa TVN. Bez nakazu. Bez legitymacji. Zakłada kajdanki asystentce i siłą ją wyprowadza. To fikcja. Ale co by się działo, gdyby tak się naprawdę stało? Media wyłyby tygodniami. Opozycja wrzeszczałaby o końcu demokracji. Bruksela grzmiałaby: Polska to Białoruś!

- zauważył.

- „Ale dziś? Tusk jak rasowy Łukaszenka brutalnie łamie prawo i uderza w Telewizję Republika. Policja wkracza do mieszkania prezesa TV Republika i zakuwa w kajdanki jego asystentkę”

- dodał.

Poseł Ziobro pyta „gdzie są obrońcy wolnych mediów? Gdzie są dyżurni demokraci? Gdzie jest Bruksela?”. Zauważa też analogię pomiędzy dzisiejszymi wydarzeniami, a wejściem służb do redakcji tygodnika „Wprost”.

- „Tusk w poczuciu bezkarności popełnił dokładnie ten sam błąd co w 2014 roku - wysłał ABW do redakcji Wprost. Scena wyrywania laptopa redaktorowi była początkiem końca jego rządów. Dzisiejszy obraz skutej, szarpanej kobiety też przejdzie do historii.

Z tym samym skutkiem”

- ocenia.