Rosyjski pocisk uderzył w dziewięciopiętrowy blok mieszkalny, powodując ogromne zniszczenia. Według prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego była to prawdopodobnie rakieta manewrująca Ch-101. Państwowa Służba ds. Sytuacji Nadzwyczajnych Ukrainy poinformowała, że rannych zostało 57 osób, z czego 27 trafiło do szpitali. Pomoc psychologiczną zapewniono setkom mieszkańców stolicy Ukrainy.
Wśród ofiar znalazły się dzieci w wieku od 12 do 17 lat. Ukraińskie media podały również, że spod gruzów wydobyto ciało 30-letniego Jurija Orłowa, byłego zawodnika kijowskich drużyn hokejowych. Zginęła także jego partnerka.
Mer Kijowa Witalij Kliczko ogłosił piątek dniem żałoby. W mieście opuszczono flagi przy budynkach publicznych, a lokalne władze odwołały wydarzenia rozrywkowe. Mieszkańcy przynosili znicze i kwiaty w pobliże miejsca tragedii.
Komentując atak, Wołodymyr Zełenski zwrócił uwagę na problem omijania sankcji przez Rosję. „Data produkcji – drugi kwartał bieżącego roku. Oznacza to, że komponenty do produkcji rakiet, niezbędne zasoby i urządzenia Rosja wciąż sprowadza, omijając globalne sankcje” – podkreślił prezydent Ukrainy.
Ukraińskie władze przekazały, że celem rosyjskich działań była między innymi infrastruktura energetyczna i kolejowa. Alarmy oraz ataki odnotowano również w zachodnich regionach Ukrainy graniczących z Polską, w tym w obwodach lwowskim, wołyńskim i zakarpackim.
Według danych przedstawionych przez Zełenskiego tylko w ciągu ostatnich dwóch dób Rosja użyła ponad 1560 dronów oraz dziesiątek rakiet. „Takie działania Moskwy w żaden sposób nie przybliżają pokoju” – zaznaczył ukraiński przywódca.
