Na opublikowanym w mediach społecznościowych nagraniu Magyar zaprezentował podobny do szefa polskiego rządu stosunek do przepisów prawa.

- „Tak, zgadza się. Przepraszam, muszę to powiedzieć. Rząd będzie o tym dyskutował, ale tak naprawdę sam mogę to powiedzieć: zgodnie z przepisami, kiedy kończy się kadencja urzędników państwowych i polityków, w zależności od tego, jak długo byli ministrami lub sekretarzami stanu, przysługuje im pewnego rodzaju świadczenie”

- powiedział.

- „Nie nazywamy tego odprawą, ale przysługuje im świadczenie. Teraz bardzo stanowczo, ale pokojowo wzywam tych ministrów, na przykład Antala Rogána, Jánosa Lázára i innych, którzy zrujnowali nasz kraj i zadłużyli go, aby nawet przypadkiem nie planowali pobrania tych pieniędzy”

- dodał.

Co, jeżeli byli ministrowie sami nie zrezygnują z należnych im środków?

- „Dobrze, więc chciałbym od nich oświadczenie, które wyślę im również w liście, że nie zamierzają pobierać tych pieniędzy. Cokolwiek by nie oświadczyli, nie otrzymają tych środków. Chciałbym to z góry zaznaczyć. Chciałbym to z góry zaznaczyć, ponieważ w przypadku byłych ministrów wymagany jest podpis premiera, a w przypadku byłych sekretarzy stanu – podpis ministra i kontrasygnata”

- oświadczył.

Stwierdził, że „biorąc pod uwagę stan, w jaki doprowadzili nasz kraj, to przynajmniej nie powinni bezczelnie domagać się wypłaty kilkudziesięciu milionów forintów odprawy”.

W ten sposób nowy rząd na Węgrzech przystępuje do przestrzegania prawa tak, jak je władza rozumie.