W ostatnich dniach ma miejsce seria dziwnych interwencji policji wobec pracowników Telewizji Republika, mających być następstwem zgłoszeń o rzekomych zagrożeniach czy przestępstwach. Dziś policja siłą weszła do domu prezesa telewizji Tomasza Sakiewicza, gdzie funkcjonariusze użyli środków przymusu bezpośredniego wobec asystentki dziennikarza.
- „Policjanci bez przedstawienia się wpadli i skuli moją asystentkę, która zażądała od nich wylegitymowania się (...) Co ciekawe, do mnie nie podeszli, chociaż mówiłem, że jestem właścicielem mieszkania. Zrewidowali moje mieszkanie, bez żadnego nakazu. Nie zostawiając żadnej notki, odmawiając przedstawienia się”
- relacjonował red. Sakiewicz.
Do sprawy w kuriozalnym komunikacie odniosła się policja, która swoje działania uzasadnia… zawiadomieniem o osobie mogącej stanowić zagrożenie dla samej siebie.
- „Policja została powiadomiona, że w mieszkaniu pod tym adresem znajduje się osoba, której zachowanie zagraża jej życiu. Informacja taka zgodnie z przyjętymi zasadami otrzymała najwyższy priorytet, a na miejsce niezwłocznie skierowany został patrol Policji. Informacja dotycząca realnego zagrożenie czyjegoś życia stanowiła również powód, dla którego policjanci podjęli decyzję o wejściu do lokalu”
- czytamy w komunikacie.
Wedle relacji funkcjonariuszy, w mieszkaniu tym zastali oni „kobietę, która nie chciała się przedstawić i współpracować z policjantami”.
- „Na czas wyjaśnienia sytuacji mając na uwadze bezpieczeństwo zarówno jej, jak i swoje, policjanci zastosowali wobec tej osoby kajdanki”
- wyjaśnia policja.
- „Zebrane przez funkcjonariuszy informacje i weryfikacja zastanej na miejscu sytuacji pozwalają na stwierdzenie, że wiadomość o zagrożeniu czyjegoś życia była nieprawdziwa i najprawdopodobniej miała na celu wprowadzenie w błąd jej odbiorcy i służb ratunkowych. Po przeprowadzeniu niezbędnych ustaleń policjanci zakończyli interwencję. Nikt nie został zatrzymany”
- dodano.
Komenda Rejonowa Policji Warszawa II stanowczo dementuje informacje przekazywane na antenie stacji telewizyjnej Republika, dotyczące interwencji przy ulicy Wiktorskiej w Warszawie.
— Policja Mokotów Ursynów Wilanów (@Policja_KRPII) May 15, 2026
Policja została powiadomiona, że w mieszkaniu pod tym adresem znajduje się osoba, której… pic.twitter.com/zOGGKmu70d
Z mokotowską policją skontaktowali się dziennikarze portalu Niezależna.pl.
- „Na pytanie, dlaczego została podjęta interwencja w mieszkaniu red. Tomasza Sakiewicza, rzecznik komendy odpowiedziała, że policjanci ją podjęli zgodnie ze zgłoszeniem, że może być zagrożone czyjeś życie. Ustalili, że jak najbardziej nie jest zagrożone. Będziemy teraz ustalać czynności potwierdzające”
- czytamy.
Zgłoszenie miało nadejść dzisiaj.
- „Od kogo, nie posiadam takiej informacji”
- stwierdziła asp. szt. Marta Haberska.
Rzecznik nie potrafiła odpowiedzieć na pytanie o to, czy zgłoszenie było anonimowe.
- „Czyli policja podjęła działania na podstawie doniesienia, o którym nic nie wie. Zapytaliśmy o tę dziwną okoliczność rzeczniczkę komendy. Nie padła odpowiedź na to pytanie. Chcieliśmy też wiedzieć, czy interwencję podjęła samodzielnie jednostka z Mokotowa, czy było zawiadomienie z innych jednostek, bądź przełożonych ze stołecznej komendy. Interweniowali nasi policjanci, wobec tego było to zgłoszenie do naszej jednostki”
- podaje Niezależna.pl.
Rzecznik podkreśliła, że „było to zakwalifikowane jako interwencja pilna. Nie było nakazu prokuratorskiego”. Nie znała jednak odpowiedzi na pytanie o to, jaką drogą zawiadomienie trafiło do jednostki.
- „Asp. szt. Marta Haberska odmówiła dalszych odpowiedzi, gwałtownie się rozłączyła i poprosiła o maila. Wysłaliśmy pytania i pilnie oczekujemy na odpowiedzi”
- zaznacza portal.
