Dr Mariusz Dorot – recenzja książki „Odkrywanie wieczności” Petera Seewalda

 

Peter Seewald w książce „Odkrywanie wieczności" prowadzi czytelnika właśnie w tę przestrzeń. Już od samego początku jesteśmy spychani na krawędź naszych myśli i pragnień związanych z uciechą życia. I zaczyna nas po cichu nurtować. Autor mierząc się z koncepcjami śmierci i końca życia pomaga łyknąć gorzką pigułkę. Nie boi się stawiać pytań. Nawet tych najtrudniejszych: a co jeśli...

 

Seewald pokazuje, że współczesny człowiek nie przestał bać się śmierci. Przeciwnie — być może boi się jej bardziej niż wcześniejsze pokolenia. Doświadczenie pandemii tylko ten lęk pogłębiło. Pandemia stała się lustrem, w którym człowiek Zachodu zobaczył własną kruchość. Dziś lęk związany z tym co po śmierci przykrywamy aktywnością, konsumpcją, pośpiechem i nieustannym „byciem na bieżąco". Żyjemy coraz bardziej porywczo. Chcemy doświadczać więcej, posiadać więcej, przeżyć więcej. Współczesna kultura obiecuje nam niemal wszystko poza jednym — odpowiedzią na pytanie o kres.

 

Autor nie proponuje jednak prostych religijnych sloganów. Raczej prowadzi czytelnika ku doświadczeniu granicy. Robi to spokojnie, czasem niemal reportersko, czasem filozoficznie, a momentami bardzo osobiście.

 

Czytając tę książkę trudno było mi nie wracać myślami do spotkań z seniorami. W starości pytania o wieczność nie mają już charakteru abstrakcyjnych rozważań filozoficznych. Stają się częścią codzienności. Pojawiają się w rozmowach o odchodzących bliskich, o lęku przed samotnością, o chorobie, o pamięci, o czasie, którego nagle zaczyna być mniej.

 

W świecie nieustannej aktywizacji łatwo stworzyć iluzję, że człowiek pozostaje bezpieczny tak długo, jak długo jest zajęty. Tymczasem Seewald przypomina, że żadna aktywność nie usuwa pytania o sens życia i śmierci. Można je zagłuszyć, ale nie można go unieważnić.

 

Być może największą wartością książki Seewalda nie jest próba opisania wieczności, ale przywrócenie człowiekowi odwagi do myślenia o własnym końcu. Jak się odnaleźć ze starzeniem się w kulturze, która obsesyjnie celebruje młodość, produktywność i samowystarczalność?

 

Autor nie proponuje ucieczki od życia. Przeciwnie — zachęca, by spojrzeć na nie uważniej. Od końca. Dopiero wtedy inaczej układają się nasze codzienne lęki, ambicje, konflikty i pośpiech.

 

Coraz częściej mam poczucie, że człowiek współczesny żyje tak, jakby posiadał wyłącznie obywatelstwo ziemskie. Tymczasem starość, choroba, pandemia, odchodzenie bliskich i doświadczenie własnej kruchości nieustannie przypominają nam, że jesteśmy mieszkańcami również innego porządku — trudniejszego do opisania, ale głęboko obecnego w ludzkim doświadczeniu.

 

Może właśnie dlatego odkrywanie wieczności zaczyna się nie po śmierci, ale w chwili, gdy człowiek przestaje żyć tak, jakby miał żyć tutaj wiecznie. Być może całe życie jest powolnym uczeniem się odchodzenia.

 

 

Dr Mariusz Dorot – gerontolog, gerontopsychomotoryk, animator polityki senioralnej oraz dziennikarz radiowy. Od wielu lat zajmuje się problematyką starzenia się społeczeństwa, aktywizacją osób starszych oraz budowaniem lokalnych systemów wsparcia seniorów. Jako dyrektor Centrum Aktywności Seniora w Zielonce rozwija model instytucji opartej nie tylko na organizacji zajęć, ale na budowaniu lokalnego systemu wsparcia seniora – od aktywizacji społecznej i edukacyjnej po działania związane z dziennym wsparciem osób o ograniczonej samodzielności. Prowadzi również audycję „Jeszcze nie teraz" w Radio Warszawa, poświęconą starości, relacjom międzypokoleniowym, psychologii życia codziennego oraz współczesnym wyzwaniom społecznym. W swoich działaniach łączy perspektywę praktyka pomocy społecznej oraz edukatora. Autor tekstów, projektów społecznych i wystąpień dotyczących starości.