W ostatnich dniach ma miejsce seria dziwnych interwencji policji wobec pracowników Telewizji Republika, mających być następstwem zgłoszeń o rzekomych zagrożeniach czy przestępstwach. Wczoraj policja siłą weszła do domu prezesa telewizji Tomasza Sakiewicza, gdzie funkcjonariusze użyli środków przymusu bezpośredniego wobec asystentki dziennikarza. Sama policja opublikowała kuriozalny komunikat, w którym wyjaśniono, że tak przeprowadzona interwencja była uzasadniona… zawiadomieniem o osobie mogącej stanowić zagrożenie dla samej siebie. Późnym wieczorem na profilu Komendy Stołecznej Policji opublikowano też „w zakresie możliwym do upublicznienia wydruk zgłoszenia odnotowanego w policyjnym systemie obsługi interwencji”. Wynika z niego, że pracownik telefonu zaufania zgłosił, iż w mieszkaniu prezesa TV Republika znajduje się dziecko, które chce popełnić samobójstwo.

Tymczasem rządzący nie tylko nie reagują na działania paraliżujące największą telewizję informacyjną w kraju, ale wręcz drwią z ofiar tych działań. Postawę polityków koalicji Donalda Tuska skomentował w mediach społecznościowych red. Krzysztof Stanowski.

- „Zdumiewająco bezczelna - nawet jak na panujące w Polsce standardy - jest reakcja polityków na skandal wokół Republiki. Te heheszki, te podśmiechujki, te kąśliwe uwagi - to jest poziom dna. Po Giertychu można się było tego spodziewać, ale tym razem zjawisko jest szersze. Poważne państwo da się poznać nie po tym, jak broni swoich, tylko po tym jak traktuje nieswoich. Bo swoich broni także państwo niepoważne”

- napisał twórca Kanału Zero.

- „Rozumiem, że policja może zostać wprowadzona w błąd przez żartownisia. Ale wprowadzonym w błąd można być raz czy dwa, a nie pięć czy sześć razy - drugi wariant oznacza kompromitację służb mundurowych, brak podjęcia realnych działań, brak współpracy ze środowiskiem wziętym przez owego żartownisia (o ile istnieje) na cel, a to powinien być priorytet. Traktowanie ofiar tych żartów obcesowo, skuwanie ich w kajdanki, gburowate komunikowanie się - to wszystko pokazuje brak profesjonalizmu, brak jakiejkolwiek refleksji, a może nawet pokazuje, że ów żartowniś (o ile istnieje) spadł tam wszystkim z nieba i dał sposobność do nękania nielubianych osób”

- dodał.

Dziennikarz podkreśla, że „nie napotkał się na ani jedną profesjonalną wypowiedź polityka partii rządzącej, na ani jeden profesjonalny komunikat, na ani jedno profesjonalne oświadczenie”.

- „Natomiast z każdego wypowiedzianego lub napisanego słowa zionie albo satysfakcja, albo bagatelizowanie. Nieprawdopodobne”

- podsumował.