Do Polski miało trafić 4 tys. amerykańskich żołnierzy z 2. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej z 1. Dywizji Kawalerii wraz ze sprzętem. Przerzut tych sił do naszego kraju został jednak nagle odwołany.

- „Otrzymaliśmy instrukcję redukcji sił i uznaliśmy, że anulowanie wysłania brygady pancernej do Polski było najbardziej sensowną opcją”

- powiedział dowódca amerykańskich sił lądowych gen. Christopher LaNeve.

Stało się tak, choć jeszcze kilka dni temu kierownictwo MON z Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem na czele zapewniało, że podobne decyzje nie będą miały miejsce.

Jarosław Kaczyński: Nieudolność czy celowa, proniemiecka polityka?

Do sprawy za pośrednictwem mediów społecznościowych odniósł się prezes PiS Jarosław Kaczyński.

- „Polacy chcą wiedzieć, co dalej z naszym bezpieczeństwem. Wypracowane relacje z USA i wzajemne zaufanie rząd Tuska zniszczył w 2 lata, podważając de facto naszą pozycję w sojuszu NATO”

- stwierdził.

Polityk zastanawia się przy tym nad przyczynami działań rządzących.

- „Nieudacznicy czy, jak zawsze, przemyślana, proniemiecka polityka, mająca za nic polskie interesy?”

- zapytał.

Reakcja na wypowiedź premiera?

Przypomnijmy, że niedawno prezydent Stanów Zjednoczonych Donald Trump mówił o możliwości przeniesienia do Polski żołnierzy wycofywanych z Niemiec.

- „Mamy świetne relacje z Polską, ja mam świetne relacje z prezydentem [Karolem Nawrockim]. Pamiętacie, poparłem go, a on wygrał, mimo że był daleko z tyłu. Jest wielkim fighterem i świetnym gościem, bardzo go lubię, więc to możliwe”

- stwierdził.

W szokujący sposób na tę możliwość zareagował jednak premier Donald Tusk stwierdzając, że „nie powinniśmy jako państwo podbierać”.

- „Nie pozwolę na to, żeby Polska była w jakikolwiek sposób wykorzystywana do łamania solidarności czy współpracy na poziomie europejskim”

- powiedział.

Stąd w mediach pojawiają się pytania, czy nagła decyzja dot. żołnierzy mających stacjonować w Polsce nie jest reakcją na kolejne wypowiedzi premiera Donalda Tuska, uderzające w administrację Donalda Trumpa.