Dziennik podał, powołując się na rozmowy z urzędnikami w Waszyngtonie, Kopenhadze i Nuuk, że USA chcą zmienić obowiązujące porozumienia wojskowe w taki sposób, aby zagwarantować sobie „bezterminową obecność wojsk” nawet w przypadku ewentualnego uzyskania przez Grenlandię pełnej niepodległości. Według medialnych doniesień Pentagon analizuje już możliwość zwiększenia liczby żołnierzy stacjonujących na wyspie. Kontrolowane miały być również dawne lotniska wojskowe z czasów II wojny światowej oraz potencjalne miejsca rozmieszczenia nowych instalacji wojskowych.
W tle pozostają także ogromne zasoby naturalne Grenlandii. Wyspa posiada złoża ropy naftowej, uranu oraz metali ziem rzadkich, które są dziś kluczowe dla przemysłu technologicznego i zbrojeniowego. Według „New York Timesa” administracja Trumpa miała również domagać się prawa weta wobec dużych inwestycji realizowanych na wyspie, aby ograniczyć wpływy Rosji i Chin.
Rosnące napięcia budzą niepokój części grenlandzkich polityków. „Jeśli Amerykanie dostaną wszystko, czego chcą, nie będzie mowy o żadnej prawdziwej niepodległości. Równie dobrze moglibyśmy opuścić flagę do połowy masztu” – powiedział grenlandzki parlamentarzysta Justus Hansen w rozmowie z „NYT”.
Grenlandia, zamieszkana przez około 57 tys. osób, pozostaje autonomicznym terytorium Królestwa Danii. Położenie wyspy sprawia jednak, że od lat jest ona jednym z najważniejszych strategicznych punktów Arktyki. Rosnąca rywalizacja mocarstw o szlaki morskie, surowce i obecność wojskową sprawia, że znaczenie tego regionu stale wzrasta.
