Jednym z najboleśniejszych problemów okazuje się rynek pracy. Rosyjski minister gospodarki Maksim Reszetnikow przyznał oficjalnie, że kraj zmaga się z dotkliwym niedoborem pracowników. Paradoks polega na tym, że Putin interpretuje niskie bezrobocie jako sukces gospodarczy, podczas gdy eksperci widzą w tym sygnał alarmowy — tysiące ludzi trafia do armii, zamiast pracować w gospodarce, co dodatkowo nakręca inflację.

Szczególnie dotkliwe okazują się ukraińskie ataki na rosyjską infrastrukturę naftową. Od marca 2026 roku stały się one częstsze i obejmują coraz większy zasięg geograficzny. Prezydent Zełenski ujawnił 18 maja, że ukraiński wywiad wszedł w posiadanie rosyjskich dokumentów potwierdzających konieczność drastycznego ograniczenia liczby działających odwiertów. Tylko jedna rosyjska firma naftowa zamknęła ich aż 400. Rosja miała też zmniejszyć przerób ropy co najmniej o 10 procent.

Obraz finansów państwa jest równie niepokojący. Deficyt federalnego budżetu Rosji w pierwszych pięciu miesiącach 2026 roku ma sięgać niemal 80 miliardów dolarów. Kreml sięga już po płynne rezerwy i wyprzedaje fizyczne zapasy złota. Na domiar złego ukraiński wywiad donosi, że 11 rosyjskich instytucji finansowych przygotowuje się do likwidacji, a kolejne osiem balansuje na krawędzi wypłacalności.