Szczerze? Hołownia ma, wybaczcie dosadność określenia, po prostu przej#bane. W kontekście głosowania w sprawie Hennig Kloski” – rozpoczyna swój wpis na Facebooku Wildstein.

Wildstein uważa, że po tym, jak przyjazne ekipie Tuska media ujawniły informacje na temat zdrowia psychicznego Hołowni, „każdy przyzwoity człowiek powinien stanąć w obronie tego polityka, w tej jednej sprawie, niezależnie od różnic”.

„Ale w żaden sposób nie zmienia to mojej oceny politycznej typa i jego ludzi. Poza absolutnymi wyjątkami to koniunkturalni tchórze, którzy, ze strachu oraz świadomości, że bez władzy nie mają fruktów, nadal wspierają system Uśmiechniętego Populizmu” – uważa publicysta.

„Wybrali bycie ścierami, którymi Tusk wyciera swoje brudy, mimo, że mogli coś znaczyć... Popierają ten system mimo pełnej już wiedzy, w jakie bandyctwo wplątuje ich Tusk” – kontynuuje.

Hołownia następnie sam przyznał, że nigdy nie spotkał się z „bydlactwem”, które „za cel obiera sobie dzieci i żony”. Poinformował, że namawiano go do zamachu stanu, że ludzie Tuska chcieli zniszczenia w Polsce demokracji i przekręcania wyborów, że umorzenie śledztw w sprawie Romana Giertycha i Sławomira Nowaka to skandal.

Ale jak coś 99 procent polityków byłej Trzeciej Drogi grzecznie zgina kark przed swoim Uśmiechniętym Panem. A najzabawniejsze jest to, i po to piszę ten status, że to i tak im nic nie da. Swoim wiciem się i płaszczeniem tylko prowokują Tuska” – twierdzi Wildstein.

Uśmiechnięty Premier, po pierwsze, wielokrotnie pokazał, że wręcz uwielbia dręczyć tych, co okazują słabość. Po drugie, każdy dzień przybliża nas do wyborów parlamentarnych, a więc coraz wyraźniejsza staje się perspektywa utraty dostępu do koryta przez polityków niegdyś tworzących Polskę 2050. Są więc przerażeni, a polityczny gangster Tusk na pewno to wykorzysta i jeszcze bardziej dokręci im przysłowiowa „śrubę” – uważa publicysta.

„Chcącemu nie dzieje się krzywda” – konkluduje.