Jak wynika z komunikatu władz federalnych, śledztwo ma ustalić, czy szkoły respektowały konstytucyjne prawo rodziców do decydowania o wychowaniu dzieci. Asystentka prokuratora generalnego Harmeet K. Dhillon podkreśliła jednoznacznie: „Ten Departament Sprawiedliwości jest zdeterminowany, by położyć kres sytuacji, w której lokalne władze szkolne ukrywają przed rodzicami, jak w klasach promuje się seksualność i ideologię gender”. Dodała również: „Orzecznictwo Sądu Najwyższego nie pozostawia wątpliwości: rodzice mają fundamentalne prawo i podstawową władzę do kierowania opieką, wychowaniem i edukacją swoich dzieci”.

Publicysta Waldemar Krysiak, komentując sprawę, zwraca uwagę na skalę zjawiska i jego konsekwencje. Jak pisze: „okazywało się, że szkoły wprowadzają tematy genderowe bez wiedzy i zgody rodziców”, a jego zdaniem dochodzenie pokazuje, że „szkoły ukrywały przed rodzicami programy pro-genderowe”. W jego ocenie działania władz federalnych są próbą przywrócenia kontroli nad systemem edukacji i wzmocnienia pozycji rodzin.

Śledztwo obejmuje również kwestie korzystania z przestrzeni jednopłciowych – takich jak toalety czy szatnie – oraz zasad udziału w szkolnym sporcie. Władze federalne wskazują, że analizowane będą regulacje wprowadzane przez szkoły oraz ich zgodność z ustawą Title IX, zakazującą dyskryminacji ze względu na płeć w instytucjach finansowanych z budżetu państwa.

Stawka jest wysoka – badane okręgi otrzymują znaczące środki federalne, a w przypadku stwierdzenia naruszeń możliwe są sankcje finansowe lub decyzje sądowe.