Temat pojawił się po tym, jak polityk nie wykluczył udziału w walce, deklarując, że w przypadku wynagrodzenia na poziomie miliona złotych przeznaczyłby całość na cele charytatywne. To właśnie ta kwota – jak wynika z relacji organizatora – okazała się główną przeszkodą.

„Były z nim rozmowy, ale on chce miliona złotych. To jest bez sensu, on nie jest tyle wart. Byliśmy chętni, ale nie za tyle pieniędzy” – powiedział Tomasz Bezrąk w rozmowie z „Przeglądem Sportowym”. Dodał również, że „rozmowy trwały, jesteśmy w kontakcie, ale nic nie zostało ustalone”.

Szef Prime MMA nie ukrywa, że udział polityka w takim wydarzeniu byłby dla federacji atrakcyjny medialnie. „Bardzo chętnie zobaczylibyśmy pana posła w naszych szeregach” – zaznaczył, jednocześnie sugerując, że ewentualna walka mogłaby dojść do skutku dopiero po zakończeniu kariery parlamentarnej Mejzy.