Jak wynika z najnowszych analiz, rosyjska gospodarka weszła w fazę wyraźnego osłabienia. W pierwszym kwartale 2026 roku odnotowano spadek PKB, co było „pierwszym takim przypadkiem od kilku lat”. Sam Władimir Putin przyznał wcześniej, że dynamika wzrostu słabnie, choć próbował tłumaczyć to czynnikami sezonowymi i polityką gospodarczą.

Problem jest jednak głębszy. Rosyjski budżet coraz wyraźniej odczuwa skutki wojny i sankcji. Deficyt finansów publicznych rośnie, a już w pierwszym kwartale 2026 roku sięgnął ok. 4,58 bln rubli. Minister finansów Anton Siłuanow ostrzegł, że sytuacja regionów „nie jest łatwa”, a zadłużenie lokalnych budżetów szybko rośnie.

Jednocześnie kurczą się tradycyjne źródła dochodów. Rosja nadal opiera swoją gospodarkę na eksporcie surowców energetycznych, jednak – jak wskazują analizy – wpływy te są coraz bardziej niestabilne i zależne od sytuacji geopolitycznej oraz cen ropy i nawet okresowe wzrosty cen nie rozwiązują strukturalnych problemów.

Eksperci nie mają złudzeń: państwo osiąga granice możliwości finansowania obecnej polityki. „Moskwa osiągnęła granice swoich możliwości finansowych” – wskazywano w analizach Ośrodka Studiów Wschodnich, podkreślając, że dalsze zwiększanie wydatków „generuje coraz poważniejsze wyzwania dla gospodarki”.

A mimo to wojna pozostaje absolutnym priorytetem Kremla. To właśnie wydatki militarne w ostatnich latach napędzały wzrost, ale dziś stają się jednym z głównych źródeł presji na budżet. Jak zauważają analitycy, cywilne sektory gospodarki słabną, podczas gdy sektor zbrojeniowy pochłania coraz większe środki.

W tym kontekście pojawia się pytanie o możliwe wyjście z kryzysu. Ekonomiści wskazują jasno: realna poprawa sytuacji wymagałaby ograniczenia wydatków wojennych i powrotu do normalnych relacji gospodarczych z Zachodem. Taki scenariusz – choć ekonomicznie racjonalny – pozostaje jednak politycznie nieakceptowalny dla Kremla.

Dlatego Rosja znalazła się w sytuacji paradoksalnej: pieniędzy zaczyna brakować, ale nie na wojnę. To właśnie ona – mimo rosnących kosztów i słabnącej gospodarki – pozostaje nadal fundamentem polityki państwa.