Jak relacjonuje portal Deutsche Welle, niemieckie media publiczne oraz część prasy komentują decyzję PiS w ostrych słowach. W programie telewizji ARD przedstawiono byłego ministra edukacji jako polityka o wyrazistych poglądach konserwatywnych, podnosząc przy tym szereg zarzutów, jakoby jego wcześniejsze wypowiedzi miały być niewłaściwe.
Co symptomatyczne, niemiecki nadawca publiczny wskazywał m.in. na krytyczne stanowisko Czarnka wobec środowisk LGBT czy Zielonego Ładu, czyli forsowane przez UE (czytaj: Barlin) mające osłabić na nawet zdestabilizować Polskę. Skarżą się na to, że Polacy nie dali się na to nabrać?
„Pierwszy program telewizji publicznej ARD zarzucił Czarnkowi, że jest homofobem, jest wrogo nastawiony do kobiet i propaguje teorie spiskowe” – odnotowuje Deutsche Welle, czyli argument wyciągany z rękawa magika, gdy brakuje jakichkolwiek racjonalnych motywów.
Komentatorzy w Niemczech zwracali także uwagę na fragment przemówienia polityka podczas konwencji w Krakowie, w którym odniósł się do przyszłych relacji Polski z Niemcami.
„Chcemy być partnerami, a nie sługami czy niewolnikami” – mówił Przemysław Czarnek, przedstawiając swoją wizję relacji między Warszawą a Berlinem.
Również berliński dziennik „Tagesspiegel” skomentował decyzję o nominacji Czarnka. W artykule zwrócono uwagę na polityczny kontekst tego wyboru oraz na możliwe strategie wyborcze Prawa i Sprawiedliwości przed kolejnymi wyborami parlamentarnymi.
Gazeta sugerowała, że nominacja może być elementem walki o bardziej konserwatywny elektorat oraz próbą pozyskania wyborców ugrupowań znajdujących się na prawo od PiS.
W polskiej debacie politycznej kandydatura Przemysława Czarnka została przedstawiona przez jego zwolenników jako wyraz konsekwentnego kursu ideowego partii. Jednocześnie reakcje zagranicznych mediów pokazują, jak duże zainteresowanie w Europie budzą zmiany w układzie politycznym w Polsce.
