„Artysta nie jest lepszy od sprzątaczki… ale gorszy też nie jest” – uważa Wildstein, którego „wkurza prawackie biadolenie o artystach, którego pełno w internecie”.
W pierwszej kolejności Wildstein stwierdził, że projekt ustawy autorstwa minister kultury Marty Cienkowskiej to „kuriozum i bubel”.
„Ta władza to jedna wielka żenada, która nie jest w stanie nic zrobić sensownego. To po prostu, poza bezprawiem i niszczeniem, to kompletni amatorzy i ignoranci” – czytamy.
„Tak, masa artystów celebrytów to zwyczajne świnie, konformiści bez kręgosłupa moralnego, sprzedani tej władzy a ta władza ich korumpuje” – pisze dalej Wildstein.
Jego zdaniem sztuka współczesna to bardzo często „syf”, a pieniądze przeznaczane na nią idą na takich artystów, jak Jaś Kapela, „którego skądinąd powinniśmy w opór szanować, bo nikt jak on nie strollował tej władzy i nie pokazał jej idiotyzmu, to, że chyba wyszlo mu to przypadkiem to już inna kwestia”.
Tym niemniej artyści to – zdaniem Wildsteina – „Polacy i polska grupa zawodowa”. „I tym samym mają pełne prawo walczyć o swoje i domagać się pomocy od państwa, ba sztuka powinna być dotowana przez państwo i jej twórcy wspierani” – uważa publicysta.
Wildstein nie ma nic przeciwko krytyce ustawy Cienkowskiej przez środowiska liberałów/libertarian, którzy po prostu odrzucają to, że rolą państwa jest wspieranie. Zdaniem publicysty są oni konsekwentni.
„Ale jak pomstuje prawica mi bliska- no to widzę w tym hipokryzję i trochę formę odruchu Pawłowa, czyli krytykowania, bo Tusk. A chyba clou jest takie, że nie jesteśmy Platformą a rebours, zdolną tylko istnieć na zasadzie „anty” – czytamy.
„I oczywiście jest masa pytań- jaka pomoc, jak określać tę grupę etc. Ale co do zasady samo "wspieranie artystów" powinno być psim obowiązkiem państwa. Moim zdaniem oczywiście” – konkluduje Wildstein.
