„(…) w kwestiach gospodarczych istnieją dwie Europy – Europa słabości, na czele której stoją kluczowe państwa UE: Niemcy, Francja i Włochy. I strefa wschodzących gospodarek na peryferiach, gdzie gospodarka rośnie w tempie około dwóch do trzech procent rocznie – czyli podobnie dynamicznie, jak w USA” – czytamy w artykule autorstwa Michaela Sauga.

Do krajów Europy Wzrostu autor ten zalicza m.in. Portugalię, Grecję, Hiszpanię, Szwecję i Polskę.

Czytamy, że Polsce – dzięki wieloletniemu ogromnemu wzrostowi gospodarczemu – udało się stworzyć „nową równowagę między konkurencyjnością, spójnością społeczną i odpornością”.

„Jeśli europejscy politycy chcą nadrobić zaległości, nie powinni koniecznie patrzeć w stronę Ameryki czy Chin, ale raczej na Warszawę, Sztokholm czy Madryt” – czytamy.

Autor uważa, że również kraje Europy wzrostu borykają się z takimi samymi wyzwaniami, jak kraje „starej UE” – starzejącym się społeczeństwem, konkurencją ze strony Chin, czy kwestiami klimatycznymi.

„Jednak w przeciwieństwie do swoich kolegów z Berlina czy Paryża, rządzący w europejskich krajach rozwijających się potrafili w porę wprowadzić reformy, zastąpić stare słabości nowymi atutami i wydostać się z kryzysów. Natomiast w centrum Europy sukcesy krajów peryferyjnych prawie nie zostały zauważone” – czytamy.

„Polska od lat wykazuje najbardziej imponującą dynamikę” – pisze Sauga.

„W Niemczech ten sąsiedni kraj wciąż postrzegany jest jako przedłużenie linii produkcyjnej zachodnich koncernów. Ale to już dawno przestało być prawdą. Rozwijające się polskie firmy, takie jak producent autobusów Solaris, coraz częściej wchodzą do Niemiec, a w tętniących życiem centrach biznesowych Warszawy, Poznania czy Gdańska mnóstwo wysoko wyspecjalizowanych firm cyfrowych dostarcza oprogramowanie i usługi IT dla klientów korporacyjnych z całego świata” – czytamy dalej.

„W Niemczech zaledwie jedna czwarta absolwentów uczelni wyższych wyobraża sobie założenie firmy po studiach. W Polsce natomiast jest to 67 procent, co współtworzy klimat przedsiębiorczości, elastyczności i gotowości do podejmowania ryzyka, który dawny kraj  Układu Warszawskiego” – uważa autor.

Polska to nowe Niemcy, jak mówi się z podziwem na międzynarodowych rynkach finansowych” – konkluduje.