Mulryne po zakończeniu kariery piłkarskiej zdecydował się na radykalny zwrot w życiu. Wstąpił do zakonu dominikanów, a następnie przyjął święcenia kapłańskie. W wywiadach podkreślał, że sukces sportowy nie dał mu poczucia spełnienia. „Miałem wszystko, co świat uznaje za sukces, ale czułem, że czegoś brakuje” – mówił, opisując moment, w którym zaczął szukać głębszego sensu życia.
Droga do kapłaństwa nie była impulsem chwili. Były piłkarz przez kilka lat rozeznawał powołanie, angażując się wcześniej w życie religijne i studia filozoficzno-teologiczne. Jak sam wspominał, kluczowe było odkrycie, że „prawdziwa radość nie zależy od pieniędzy ani sławy, ale od relacji z Bogiem”.
Historia Mulryne’a przywoływana jest jako przykład przemiany, która wykracza poza stereotypowe schematy świata sportu. Zawodnik, który funkcjonował w realiach dużych kontraktów i medialnego rozgłosu, wybrał życie w ubóstwie i służbie. „To nie była strata, ale zysk – znalazłem coś znacznie większego” – podkreślał w jednym z wystąpień.
Według doniesień mediów brytyjskich i katolickich, Mulryne od lat posługuje jako kapłan, łącząc doświadczenie dawnego sportowca z pracą duszpasterską. Jego historia inspiruje zarówno wierzących, jak i tych, którzy poszukują własnej drogi życiowej.
W świecie, w którym sukces często mierzy się kontraktami i popularnością, wybór byłego piłkarza pokazuje zupełnie inną perspektywę – taką, w której najważniejsze decyzje zapadają poza stadionem.
