Z informacji podawanych przez Rzeczpospolitą wynika, że nowe przepisy mają zwiększyć popyt na unijne technologie i produkcję, a także „maksymalizować wartość dodaną zagranicznych inwestycji”. Szczególne znaczenie ustawa ma dla branży motoryzacyjnej, która – według szacunków Komisji Europejskiej – może w ciągu dekady stracić nawet 600 tys. miejsc pracy.
Na projekt ostro zareagował Pekin. Władze chińskie sygnalizują, że jeśli regulacje uderzą w ich firmy, odpowiedź może być stanowcza. Choć oficjalne komunikaty pozostają dyplomatyczne, ich wydźwięk jest jednoznaczny – Chiny nie wykluczają działań odwetowych.
Eksperci przypominają, że podobne napięcia pojawiały się już wcześniej, m.in. w kontekście ceł na samochody elektryczne czy ograniczeń dostępu do rynku. Jak wskazywała agencja Reuters, Pekin coraz częściej postrzega europejskie inicjatywy przemysłowe jako element „protekcjonizmu gospodarczego”.
Z kolei Bruksela argumentuje, że nowe regulacje mają charakter defensywny. Ich celem jest odbudowa konkurencyjności i zabezpieczenie strategicznych sektorów gospodarki w obliczu globalnej rywalizacji.
