„Tusk uważa, że to przeze mnie Trzaskowski przegrał wybory prezydenckie. Tak słyszałam z jego kręgów. Więc jeżeli szuka się we mnie takiej odpowiedzialności, to naprawdę potrzebne by mi były lepsze narzędzia niż te, które mam” – powiedziała Holland.
Reżyserka zdecydowanie odrzuciła jednak takie interpretacje, wskazując na konkretne niedociągnięcia sztabu wyborczego. „A moim zdaniem nieudolnością swojej kampanii. Jeżeli ktoś przegrywa różnicą kilkuset tysięcy głosów przy takiej frekwencji, to winni są kandydat, jego otoczenie i koncept kampanii, a nie trend” – podkreśliła.
W rozmowie padły także ostrzejsze oceny dotyczące stylu prowadzenia kampanii. „Mógł spokojnie wygrać, gdyby to nie wyglądało tak żałośnie, jak wyglądało. Jeśli chodzi o objazd kraju i spotkania z ludźmi, to przebili go nie tylko Nawrocki i Mentzen, ale również Braun. To już samo za siebie mówi” – stwierdziła Holland, odnosząc się do aktywności konkurentów.
Szczególną uwagę zwróciła na brak autentyczności przekazu. „Jeżeli ktoś jest postrzegany jako ‘Tęczowy Rafał’, to nie zmienia się nagle o 180 stopni i nie udaje konfederaty, bo nikt mu wtedy nie wierzy” – oceniła, dodając, że znaczna część wyborców, którzy wcześniej popierali koalicję rządzącą, „w ogóle nie poszła do urn”.
Reżyserka posłużyła się również mocnym porównaniem, akcentując rolę decyzji politycznych: „To jest błąd koncepcji politycznej i człowieka, a nie coś, co można zrzucić na trendy czy na Holland. To jest tak, jakby powiedzieć, że katastrofa smoleńska wydarzyła się z powodu złej pogody. Fakt, była fatalna, ale gdyby nie złe decyzje, pycha i tchórzostwo, wszyscy mogliby żyć”.
