Wieczór w sztabie Trzaskowskiego był niezwykle absurdalny. Przegrany kandydat wezwał nawet zebranych do skandowania imienia swojej żony jako „pierwszej damy”.

- „Kochani dzisiaj pierwsza rocznica! Rafał Trzaskowski rok temu wygrał wybory i został prezydentem! (na dwie godziny). Legenda głosi, że niektórzy dalej liczą głosy”

- drwi jeden z użytkowników mediów społecznościowych.

Jedyną osobą w sztabie Trzaskowskiego, po której twarzy widać było zaniepokojenie zamiast radości, był premier Donald Tusk.

- „Wiem, że Donald Tusk przed 21, koło 20:30 powiedział im - przegraliśmy to. I dlatego Tusk nie wystąpił na wieczorze wyborczym. (…) Około 20:30 powiedział, że przy takich wynikach, a miał przecieki (…) i widział procent odmów odpowiedzi i on zakładał, że te osoby to są wyborcy Karola Nawrockiego. I on im powiedział, że jeśli jest tu różnica 0,6 proc., to znaczy, że myśmy przy tej ilości odmów przegrali, a oni mu nie uwierzyli”

- relacjonowała później Dominika Długosz z „Newseeka”.

Przewodniczący Koalicji Obywatelskiej okazał się jedyną zachowującą jakiś rozsądek osobą wśród zgromadzonych na wieczorze wyborczym liderów. „Nic dziwnego” – powiedzieliby złośliwi, przywołując w tym miejscu tezę, wedle której Donald Tusk skutecznie usuwa z partii osoby od siebie inteligentniejsze.