Jak podała agencja Xinhua, wybuch nastąpił około godziny 16:40 czasu lokalnego. Na miejsce natychmiast skierowano ogromne siły ratunkowe – w akcji uczestniczyło blisko 500 ratowników, którzy działali w wyjątkowo trudnych warunkach, z uwagi na ryzyko kolejnych eksplozji. Wykorzystano również zdalnie sterowane roboty, a wokół zakładu wyznaczono strefę bezpieczeństwa o promieniu trzech kilometrów, z której ewakuowano mieszkańców.

Relacje świadków oddają skalę tragedii. Jak informuje dziennik „Xinjing Bao”, „siła detonacji była tak potężna, że w ich domach popękały i powypadały szyby, a ramy okienne uległy deformacji”. Jeden z mieszkańców opisywał, że „fala uderzeniowa uniosła w powietrze głazy”, co pokazuje, jak ogromna była energia wybuchu.

W reakcji na katastrofę przywódca Chińskiej Republiki Ludowej Xi Jinping zarządził natychmiastowe działania wyjaśniające. Polecił „szybkie ustalenie przyczyn wypadku i surowe pociągnięcie winnych do odpowiedzialności”. Również premier Li Qiang zaapelował o podjęcie działań, które zapobiegną kolejnym tragediom i ograniczą ryzyko wtórnych katastrof.

Policja zatrzymała już szefa zakładu, a śledczy analizują przebieg zdarzenia. Region Hunan, w którym doszło do eksplozji, jest jednym z głównych ośrodków produkcji fajerwerków w Chinach, w dużej mierze przeznaczonych na eksport, m.in. do Stanów Zjednoczonych.

To nie pierwszy taki wypadek. W ostatnich latach podobne eksplozje w zakładach pirotechnicznych zdarzały się wielokrotnie, przypominając o ryzyku, jakie niesie ta branża. Tym razem jednak skala tragedii ponownie wstrząsnęła opinią publiczną i postawiła pytania o bezpieczeństwo w jednym z najważniejszych sektorów produkcyjnych regionu.