2. Nowy podatek ma być wg resortu kultury „rekompensatą dla twórców” za kopiowanie ich dzieł co trzeba podkreślić na własny użytek przez posiadaczy i użytkowników wymienionego wyżej sprzętu elektronicznego, a więc każdy z nich jest potraktowany przez ten podatek, jakby uprawiał działalność piracką. Co do zasady bowiem podatek (opłata reprograficzna) ma sens tylko wtedy, kiedy pozostaje związana z prywatnym kopiowaniem i ewentualną szkodą dla twórcy, którą takie kopiowanie powoduje, a taką szkodę w takim przypadku, trudno jest jednak ustalić. Co więcej opłata reprograficzna nie jest wynagrodzeniem dla twórcy za korzystanie z jego utworu, bo to wynagrodzenie otrzymują oni po wyrażeniu zgody na to korzystanie na podstawie innych przepisów, a pobierają je i wypłacają organizacje zrzeszające twórców, jak np. ZAiKS.

3. Co do zasady zgodnie art 217 Konstytucji RP „ nakładanie podatków, innych danin publicznych, określanie podmiotów, przedmiotów opodatkowania i stawek podatkowych, a także zasad przyznawania ulgi umorzeń oraz kategorii podmiotów zwolnionych od podatków następuje w drodze ustawy”. W tym przypadku minister kultury zdecydowała się nazwać podatek opłatą i w związku z tym określić jej zakres podmiotowy i przedmiotowy oraz jej stawki w rozporządzeniu, opierając na wcześniejszych rozporządzeniach wydanych na podstawie ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych z 1994 roku. Rzeczywiście opłata reprograficzna była ustalana rozporządzeniem wydanym do tej ustawy i nowelizowanym między innymi w 2008 roku i 2011 roku, ale teraz minister obejmując aż 19 grup wyżej wymienionych rodzajów sprzętu elektronicznego i obciążając każdego jego użytkownika, wychodzi daleko poza zakres ustawowych przepisów z 1994 roku.

4. W tej sytuacji klub parlamentarny Prawa i Sprawiedliwości ze względu na poważne zastrzeżenia do rozporządzenia wprowadzającego tak naprawdę nowy podatek od sprzętu elektronicznego, rozważy, czy nie zwrócić się do Rzecznika Praw Obywatelskich o to żeby złożył skargę do Trybunału Konstytucyjnego w tej sprawie. Chodzi o to aby Trybunał zbadał czy znowelizowane rozporządzenie do wspomnianej ustawy jest zgodne z Konstytucją i czy potraktowanie przez resort kultury każdego nabywcy i użytkownika sprzętu elektronicznego jak pirata, nie jest jej poważnym naruszeniem. Naszym zdaniem naruszony został wspomniany art 217 Konstytucji RP, bo nowy podatek ( opłata) ma tak szeroki zasięg ,że dotyczy większości obecnego na rynku sprzętu elektronicznego i to niezależnie od tego czy jest, czy nie jest wykorzystywany do kopiowania utworów muzycznych, filmów, zdjęć, czy książek.

5. Wyjaśnień wymaga także sprawa wykorzystania tak zgromadzonych środków przez resort kultury, których wysokość jest szacowana przez analityków tego rynku na przynajmniej 200 mln zł rocznie, a więc dodatkowych dużych środków kierowanych do środowisk twórczych. Można odnieść wrażenie, że rządzący mając poważne kłopoty budżetowe i nie mogąc wywiązać się z obietnic wyborczych wobec środowiska twórców, zdecydowali się wprowadzić nowy podatek, żeby przynajmniej częściowo wynagrodzić mu zaangażowanie w jego kampanię wyborczą, a także „podziękować” za wsparcie udzielane podczas obecnego już 2,5 roku rządzenia. Zresztą resort kultury hojnie wykorzystywał do tego także środki z KPO, media były pełne informacji jakie to „ciekawe” projekty uzyskiwały poważne wsparcie finansowe np. „Sceniczny manifest intymności” wsparty kwotą 163 tys zł, „Osiek gender studies” wsparty kwotą 192 tys zł , czy zespół muzyczny „Poparzeni kawą Trzy” składający się z dziennikarzy wspierających obecny rząd, kwotą 153 tys zł za koncert hybrydowy.

6. Środki rozdzielone wg proporcji określonych w rozporządzeniu przez minister kultury, mają trafić do organizacji zrzeszających twórców takich jak ZAiKS, skupiających autorów, SAWP- artystów wykonawców, ZAPV- producentów muzyki, ZASP i Stowarzyszenie Filmowców Polskich- twórców filmowych i Copyright Polska- autorów i wydawców. Tyle tylko, że wcześniej resort kultury miał poważne zastrzeżenia do gospodarki finansowej tych stowarzyszeń i rozliczeń z przekazywanych przez resort środków finansowych pochodzących z innych źródeł, stąd zapowiadane kontrole i zobowiązanie do ich upublicznienia. Nic takiego do tej pory się nie wydarzyło, więc za jakiś czas może się okazać, że środki pozyskane przez te stowarzyszenia z opłaty reprograficznej, są wykorzystywane w podobny sposób jak finansowanie „wątpliwych” projektów przez minister kultury ze środków z KPO. Niezależnie od tych wątpliwości skandalem jest wprowadzenie nowego podatku dotyczącego nabywców urządzeń elektronicznych przy pomocy rozporządzenia w sytuacji kiedy zgodnie z art 217 Konstytucji RP, wprowadzenie takiego obciążenia jest możliwe tylko ustawowe.