Amerykański prezydent zapowiedział, że celem operacji jest pomoc statkom handlowym, które utknęły w regionie i mogą borykać się z niedoborami zaopatrzenia. „Dla dobra Iranu, Bliskiego Wschodu i Stanów Zjednoczonych, powiedzieliśmy tym krajom, że bezpiecznie wyprowadzimy ich okręty z tych zamkniętych szlaków wodnych” – napisał na platformie Truth Social.

Według zapowiedzi Waszyngtonu operacja ma charakter ograniczony – amerykańskie jednostki niekoniecznie wpłyną bezpośrednio do cieśniny, ale będą wspierać żeglugę z bezpiecznej odległości. Portal Axios informuje, że siły USA mają pozostawać „w pobliżu”, by odstraszać potencjalne zagrożenia. W działaniach ma uczestniczyć rozbudowany komponent wojskowy, obejmujący niszczyciele rakietowe, lotnictwo oraz tysiące żołnierzy pod dowództwem CENTCOM.

Reakcja Teheranu była szybka i jednoznaczna. Generał dywizji Ali Abdollahi ostrzegł w komunikacie nadanym przez państwową telewizję IRIB: „Ostrzegamy, że wszelkie zagraniczne siły zbrojne – zwłaszcza agresywne wojsko amerykańskie – jeśli zamierzają zbliżyć się do Cieśniny Ormuz lub do niej wpłynąć, będą celem ataków”.

Sytuację dodatkowo komplikują sprzeczne doniesienia dotyczące wydarzeń na morzu. Irańska agencja Fars informowała o rzekomym trafieniu amerykańskiego okrętu, czemu zaprzeczyły władze USA.

Według danych firmy AXSMarine pod koniec kwietnia w regionie znajdowało się ponad 900 statków handlowych, co tylko podkreśla skalę potencjalnego ryzyka.