2. Podobnie było z obchodami Święta Niepodległości 11 listopada poprzedniego roku, to były pierwsze obchody tego święta z udziałem nowo wybranego prezydenta Karola Nawrockiego, przy czym wtedy Tusk nie wybrał się w podróż zagraniczną, tylko urządził obchody w Gdańsku. Pretekstem było urządzenie ponad 20 lat wcześniej jeszcze z ówczesnym prezydentem Gdańska Pawłem Adamowiczem, parady niepodległości na Długim Targu, teraz podobną zorganizowała Tuskowi obecna prezydent Aleksandra Dulkiewicz. Ale nie ulega wątpliwości, że także wtedy premier Tusk poszukał pretekstu, żeby nie być na obchodach w Warszawie, bo trzeba byłoby nie tylko wysłuchać przemówienia prezydenta Nawrockiego i jakoś przeżyć entuzjastyczne reakcje na nie, tłumów zgromadzonych na Placu Piłsudskiego. Ba należałoby jakoś przetrzymać, mówiąc eufemistycznie, niezbyt entuzjastyczne reakcje publiczności na powitania przedstawicieli rządu i koalicji 13 grudnia, co przetestował na sobie wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.

3. Donald Tusk bardzo źle znosi jakąkolwiek publiczną krytykę, której zmuszony jest wysłuchiwać, co parokrotnie można było zauważyć podczas wystąpień na sali plenarnej Sejmu, szefa Kancelarii Prezydenta RP ministra Zbigniewa Boguckiego. Żeby te wystąpienia maksymalnie ograniczyć, marszałek Czarzasty przeprowadził zmianę regulaminu Sejmu, którą przegłosowała koalicja 13 grudnia, została ona nawet nazwana lex Bogucki, bowiem w oczywisty sposób miała na celu ograniczenie zabierania głosu przez szefa Kancelarii Prezydenta RP. Mimo tego ograniczenia premier Tusk siedząc w Sejmie w ławach rządowych podczas głosowań, bo w zasadzie tylko wtedy uczestniczy w obradach na sali plenarnej, musi jednak słuchać ministra Boguckiego,choć teraz już rzadziej. Wtedy widać po jego twarzy, że podczas wystąpień ministra Boguckiego, przeżywa wręcz katusze, bo z reguły wypowiedzi te dotyczą albo oceny skutków jego rządzenia, albo też prostowania kłamstw, w których Tusk wręcz się wyspecjalizował i bardzo często się nimi posługuje w publicznych wypowiedziach.

4. Przypomnijmy, że pierwsze rozjechanie merytorycznym „walcem” premiera Tuska przez ministra Boguckiego, nastąpiło w Sejmie na początku grudnia poprzedniego roku, podczas już jawnej części obrad, poświęconej odrzuceniu prezydenckiego weta dotyczącego ustawy o kryptoaktywach. Tusk przekonywał, że głosowanie przeciw odrzuceniu weta to sprzyjanie Rosji i jej służbom, minister Bogucki zabierając głos pokazał, że to polityczne wykorzystanie służb do walki z prezydentem i opozycją. ie zdecydował się także przypomnieć prorosyjskie działania i decyzje rządu Tuska, podczas jego premierowania w okresie 2008-2014, a także nieodpowiedzialne zachowania i działania wobec rosyjskiego zagrożenia, jako lidera opozycji po powrocie do kraju w 2021 roku.

5. Wtedy właśnie minister Bogucki pytał z trybuny sejmowej premier Tuska, „ gdzie Pan był po ruskiej czy po polskiej stronie, kiedy przeprowadzał pan reset z Rosją, gdzie Pan był kiedy darował Pan dług Gazpromowi w wysokości 1,2 mld zł, kiedy nawet szefowie spółek SP mówili, że nie można tego zrobić, gdzie Pan był kiedy mówił ,że niepotrzebny jest nam Gazoport i gaz norweski, bo przecież mamy kontrakty rosyjskie”. en sam sposób pytał również o działania Tuska po powrocie z Brukseli do polskiej polityki „gdzie Pan był po polskiej czy po ruskiej stronie, kiedy polscy żołnierze i funkcjonariusze bronili granicy przez szturmem nielegalnych imigrantów słanych setkami przez białoruskie i rosyjskie służby, a Pan mówił ,że to biedni ludzie i trzeba ich wpuścić i gdzie Pan był kiedy różne gwiazdki i celebryci obrażali polski mundur, pluli na ten mundur dosłownie i w przenośni”. Premier Tusk siedział w rządowych ławach i wyglądał jak znokautowany bokser, który ogromnie się dziwi, że młody polityk rozpoczynający swoją karierę, powalił go na ringu merytorycznymi argumentami, jego, człowieka obecnego w polityce ponad 30 lat, dwukrotnego premiera i szefa Rady Europejskiej.

6. Kolejne wystąpienie ministra Boguckiego, miało miejsce zupełnie niedawno w związku z próbą odrzucenia przez koalicję 13 grudnia po raz drugi weta prezydenta Nawrockiego do ustawy o kryptoaktywanch Minister po raz kolejny przypomniał prorosyjską politykę rządu Tuska w latach 2008-2014, cytując jego liczne publiczne wypowiedzi, nie pozostawiające złudzeń, że traktował on wtedy ówczesnego premiera Rosji Władimira Putina jak przyjaciela i w pełni akceptował jego politykę wobec naszego kraju. „Chcemy, aby Rosja była ważnym- więcej, aby stała się ważniejszym niż do tej pory- zarówno w kontekście ale także politycznym i bezpieczeństwa partnerem”; „ Putin to nasz człowiek w Moskwie” ; „gaz w relacjach nie może być przedmiotem polityki, a wyłącznie dobrze pojętego wspólnego interesu, w kontekście gazu rosyjskiego”, to wszystko cytaty z wypowiedzi Tuska podczas jego pierwszego premierowania. I znowu premier Tusk, co widać było po grymasach na jego twarzy, żałował iż pojawił się na tych głosowaniach, bo to nieliczne momenty, kiedy musi zmierzyć się z prawdą, którą ktoś mówi mu w oczy i ten sposób publicznie udowadnia, że szef rządu jest notorycznym kłamcą. Po raz kolejny minister Bogucki „rozjechał walcem” premiera Tuska, przy pomocy merytorycznych argumentów, bez żadnych emocji i wręcz z uśmiechem na twarzy, co rzeczywiście musiało bardzo zaboleć obecnego szefa rządu.

7. Tusk boi się takich konfrontacji jak ognia, nie jest przygotowany na przyjmowanie publicznej krytyki na sali sejmowej, a cóż dopiero wyrazy niezadowolenia tłumów Polaków, tylko przy wymienieniu jego nazwiska. No i konieczność zniesienia aplauzu jakie wzbudzają przemówienia prezydenta Nawrockiego, zwierające także negatywne oceny już ponad 2-letnich rządów Tuska i koalicji 13 grudnia, to dla premiera nie do wytrzymania, dlatego ważne uroczystości państwowe z udziałem prezydenta Nawrockiego, pewnie już do końca tej kadencji parlamentu, będą przez niego bojkotowane.