Wildstein nie pozostawia wątpliwości co do swojej oceny. „Jezu, to są naprawdę faszyści” – napisał na wstępie, odnosząc się do przekazu, jaki – jego zdaniem – dominuje w mediach takich jak Gazeta Wyborcza, TVN czy Kultura Liberalna. Zamiast świątecznej refleksji w dniu 3 maja, dostrzega tam wyłącznie polityczne komunikaty: „Tylko- ‘gagugugga 3 maja, Uważajcie przyjdzie zły PiS’. ‘Gugugugue kochajmy Tuska, tylko on nas uratuje’”.

W jego ocenie mamy do czynienia z przekazem jednowymiarowym i opartym na emocjach. „Nic k#rwa więcej. NIC. Tylko ten tępy, oparty na strachu, agresywny Populizm. Faszystowskie wycie- musicie kochać wodza, inaczej przyjdą ONI” – stwierdza, wskazując na mechanizm mobilizowania odbiorców poprzez lęk przed przeciwnikiem politycznym.

Publicysta idzie jeszcze dalej, zarzucając rządzącym niespełnione obietnice i poważne naruszenia standardów państwa. „Rządzą trzy lata prawie, NICZEGO NIE DOWIEŹLI, we wszystkim okłamali (…) rozwalili państwo w sposób nieznany, podeptali prawo, prawa człowieka, wolność słowa” – pisze, dodając, że w jego ocenie przestrzeń publiczna została zdominowana przez bezkrytyczne poparcie dla obecnej władzy.

Szczególnie ostre słowa kieruje pod adresem elit opiniotwórczych. „Mamy do czynienia z bandą zdegenerowanych kłamcuchów, członków jakieś opętanej sekty” – ocenia, wskazując, że głównym celem ich działań jest „wzbudzanie strachu i terroryzowanie innych”. Jednocześnie zarzuca im brak autentycznej debaty i tłumienie krytycznych głosów: „Jakakolwiek realna refleksja, analiza, nic. A jak się pojawi- zgn#ić, zakrzyczeć, utopić w populizmie”.

Wildstein podkreśla, że jego zdaniem społeczeństwo dostrzega te mechanizmy. „Ludzie, przecież my to widzimy” – pisze, kończąc wpis ironicznym apelem: „Ale spoko. UŚMIECHAJCIE SIĘ”.