– „Zakończyliśmy etap konsultacji. Teraz musimy odpowiedzieć na wszystkie uwagi, skatalogować je i przeprowadzić projekt przez Stały Komitet Rady Ministrów. Za kilka tygodni ustawa powinna trafić pod obrady rządu” – powiedziała minister edukacji.

Nowe przepisy mają objąć wszystkich uczniów publicznych szkół podstawowych. Zakaz będzie obowiązywał nie tylko podczas lekcji, ale również na przerwach oraz w czasie całego pobytu dziecka na terenie szkoły. Resort edukacji zaznacza jednak, że przewidziano wyjątki. Uczeń będzie mógł skorzystać z telefonu za zgodą nauczyciela „uzasadnioną celami dydaktyczno-wychowawczymi” albo w sytuacjach związanych ze zdrowiem czy niepełnosprawnością, np. przy konieczności monitorowania poziomu glukozy.

Ministerstwo Edukacji Narodowej przekonuje, że projekt ma poprawić koncentrację uczniów, ograniczyć uzależnienie od mediów społecznościowych i zmniejszyć skalę cyberprzemocy. Sama Barbara Nowacka podkreśliła, że analizowane są rozwiązania zagraniczne, szczególnie doświadczenia Australii.

– „Analizujemy rozwiązania wprowadzone w Australii. Wiemy już, gdzie pojawiły się słabe punkty i jakie błędy popełniono, dzięki czemu możemy ich uniknąć” – zaznaczyła Nowacka.

Dyskusja o smartfonach w szkołach trwa w Polsce od kilku lat. Coraz częściej zwracają na nią uwagę nauczyciele i rodzice, którzy alarmują, że uczniowie mają problemy z koncentracją, relacjami społecznymi oraz uzależnieniem od ekranów. Jednocześnie przeciwnicy pełnego zakazu wskazują, że telefon może być narzędziem edukacyjnym i sposobem kontaktu rodziców z dziećmi.

Według kwietniowego sondażu CBOS przeprowadzonego dla Polskiej Agencji Prasowej aż 85 proc. badanych popiera zakaz używania smartfonów w szkołach podstawowych. „Zdecydowanie” popiera go 59 proc. respondentów, a kolejne 26 proc. „raczej” zgadza się z takim rozwiązaniem. Przeciwnych zakazowi jest 11 proc. ankietowanych.