– „Ja w tym sukcesu bym żadnego nie widział poza jednym – sukcesem Stanów Zjednoczonych, że te parę tysięcy własnych żołnierzy będzie ktoś inny utrzymywał niż budżet amerykański” – stwierdził Komorowski. Były prezydent dodał również: „Polska płaci za każdego żołnierza amerykańskiego, a za każdego amerykańskiego żołnierza w Niemczech płaci budżet amerykański”.
W dalszej części rozmowy mówił: „Z punktu widzenia biznesowego to oczywiście jest interes dla Stanów Zjednoczonych, dla nas w moim przekonaniu zysk niewielki, kłopot duży”. Komorowski podkreślał także, że „nie bardzo rozumie”, dlaczego Polska miałaby zwiększać finansowanie obecności amerykańskich wojsk „jeśli nie mamy gwarancji politycznych”.
Te słowa wywołały szeroką dyskusję, ponieważ padły z ust byłego prezydenta i dawnego Zwierzchnika Sił Zbrojnych RP w momencie, gdy kwestia obecności armii USA na wschodniej flance NATO jest uznawana przez wielu analityków za jeden z kluczowych elementów odstraszania Rosji. Krytycy stanowiska Bronisława Komorowskiego zwracają uwagę, że obecność wojsk amerykańskich to nie tylko koszt finansowy, ale przede wszystkim strategiczny sygnał polityczny i wojskowy.
W ostatnich dniach temat powrócił po wypowiedzi Donalda Trumpa, który nie wykluczył przeniesienia części amerykańskich żołnierzy z Niemiec do Polski. – „Polska chciałaby tego. Mamy wspaniałe relacje z Polską” – mówił amerykański prezydent, chwaląc również relacje z prezydentem Karolem Nawrockim.
Wielu ekspertów przypomina, że stała obecność wojsk USA w Polsce była przez lata jednym z głównych postulatów polskiej polityki bezpieczeństwa – zarówno za rządów prawicy, jak i wcześniejszych ekip.
