Koncert pod nazwą Circoloco odbył się w sobotę na dziedzińcu pałacu. Wydarzenie od początku budziło kontrowersje. Stowarzyszenie Miasto Jest Nasze ostro skrytykowało organizację imprezy w tym zabytkowym miejscu. Aktywiści napisali w mediach społecznościowych: „Milionerzy wymyślili sobie event w miejscu zupełnie do tego nieprzystosowanym – Pałacu Wilanów”. Dodali również, że odbyło się to „kosztem natury” i „bezsennej nocy dla wielu mieszkańców”.
Szczególne emocje wzbudził ciężki sprzęt używany podczas montażu i demontażu sceny. „Na co dzień w Pałacu nie wolno nawet usiąść na trawniku (...). Ale jak masz pieniądze i znajomych, to można tu zrobić klepisko” – podkreślali działacze.
Po wydarzeniu teren muzeum został skontrolowany przez Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków. W komunikacie poinformowano, że „nie stwierdzono uszkodzeń obiektów zabytkowych”, choć wykryto „naruszenie nawierzchni brukowej w kilku miejscach”. Konieczna ma być naprawa uszkodzonych fragmentów drogi oraz rekultywacja trawnika.
Mieszkańcy Wilanowa skarżyli się przede wszystkim na hałas trwający do późnej nocy. Policja potwierdziła, że wpłynęły „dziesiątki zgłoszeń dotyczących przekroczenia norm hałasu”.
Przed imprezą alarm podniosło także Ogólnopolskie Towarzystwo Opieki nad Ptakami. Organizacja ostrzegała, że „silne światło powoduje dezorientację u ptaków migrujących”, a długotrwały hałas może prowadzić do „porzucania lęgów lub rzadszego dokarmiania piskląt”.
Dyrektor Muzeum Pałacu Króla Jana III w Wilanowie Paweł Jaskanis zapewniał, że organizator posiadał wszystkie wymagane zgody, w tym zgodę konserwatora zabytków. Podkreślał również, że dochód z wynajmu przestrzeni zostanie przeznaczony na konserwację historycznych obiektów.
Muzeum opublikowało także szczegółowe pomiary hałasu. Jak przekazał Paweł Jaskanis, „w każdy dzień roboczy hałas ruchu samochodowego na ul. Przyczółkowej za dnia wynosi nawet 60 dB na dziedzińcu”. Dyrektor zwrócił uwagę, że podczas pomiarów przejazd motocyklistów generował poziom hałasu wyższy niż część odczytów z koncertu. Jednocześnie przeprosił wszystkich mieszkańców, „którzy mogli odczuć niedogodności związane z wydarzeniem”.
Mazowiecki konserwator zabytków przyznał, że początkowo wydał decyzję odmowną, jednak po zmianach w dokumentacji organizatora zgoda została wydana. Jednocześnie podkreślono, że „część działań była niezgodna z zatwierdzonym programem”, wskazując m.in. użycie ciężkiego sprzętu, pirotechniki oraz ustawienie dźwigu.
PATOTECHNO MILIONERÓW - KTO BOGATEMU ZABRONI?!
— Miasto Jest Nasze 🌳🚊♻️ (@MiastoJestNasze) May 11, 2026
Po raz kolejny przekonaliśmy się, że Warszawa leży plackiem wobec zamożnych i wpływowych. Milionerzy wymyślili sobie event w miejscu zupełnie do tego nieprzystosowanym - Pałacu Wilanow. Kosztem natury, kosztem bezsennej nocy dla… pic.twitter.com/QpK4h6I7ND
