Obiekt, znany dawniej jako Karczma Austeria Wawerska, należy do najstarszych budynków tej części Warszawy. Powstał w latach 20. XIX wieku przy dawnym trakcie brzesko-lubelskim i przez dekady pełnił funkcję zajazdu. W czasach PRL nieruchomość została wydzierżawiona rodzinie Walczyków, która prowadziła tam hotel i restaurację. Po 1989 roku działalność była kontynuowana już w realiach gospodarki rynkowej.
Najwięcej kontrowersji budzą jednak informacje dotyczące materiałów archiwalnych Instytut Pamięci Narodowej. Jak wynika z ustaleń cytowanych w tekście Doroty Kani, Jan Walczyk miał figurować w dokumentach SB jako tajny współpracownik „Wilhelm”, natomiast Lilianna Walczyk została zarejestrowana jako TW „Kalina”. Jednocześnie autorzy materiałów podkreślają, że „rejestracja jako TW nie jest równoznaczna z udowodnioną aktywną i szkodliwą współpracą”, a część akt została zniszczona w 1990 roku.
Wątek nieruchomości wrócił z dużą siłą w latach 2024–2025, gdy zakupem obiektu zainteresowała się spółka Srebrna. Według medialnych ustaleń planowano tam stworzenie muzeum poświęconego Lechowi Kaczyńskiemu. Transakcja, pilotowana przez Kazimierza Kujdę, miała opiewać na około 12 mln zł plus zadatek. Ostatecznie jednak nie doszła do skutku z powodu sporów prawnych i konfliktu między stronami.
Ostatecznie nieruchomość kupiło miasto rządzone przez Rafała Trzaskowskiego i zaplecze Koalicji Obywatelskiej. Dla jednych to pragmatyczne rozwiązanie pozwalające uratować zabytek i nadać mu publiczną funkcję. Inni zwracają uwagę, że przed wydaniem milionów złotych z budżetu miasta powinna odbyć się szersza debata dotycząca historii obiektu, jego dawnych właścicieli oraz polityczno-biznesowych powiązań wokół tej nieruchomości.
Sprawa „Zajazdu Napoleońskiego” pokazuje również, jak jeden historyczny budynek może stać się miejscem przecięcia interesów politycznych, biznesowych i historycznych narracji sięgających jeszcze czasów PRL.
