Kontrowersje wybuchły po ujawnieniu informacji, że część paszy dla zwierząt została zakupiona za pośrednictwem firmy działającej w Niemczech. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski wyjaśniał później, że nie chodziło o niemieckie siano, lecz o lucernę pochodzącą z krajów południowej Europy, a niemiecka spółka pełniła jedynie rolę pośrednika logistycznego.

W rozmowie na antenie Polsat News Patryk Jaki przyznał, że sama sprawa może wydawać się zabawna, ale ma znaczenie symboliczne.

„Problem polega na tym, że są ludzie – ja przyznaję, że nie jestem specjalistą – ale są specjaliści, którzy już zwracają uwagę w internecie, że również to jest dostępne w Polsce. I wie pan, to jest to – przyznaję to – śmieszna sprawa, ale to jest symbol” – powiedział europoseł PiS.

Jaki wskazał, że podobnych przykładów jest więcej. „Natomiast zostawiając to ze wszystkim, co się w Warszawie dzieje. To znaczy, że drzewa są ściągane z Niemiec, że nawet rowery tutaj instalowała zagraniczna firma, części do metra, tramwajów są zagraniczne, jakby Polska nic nie miała po prostu” – stwierdził polityk.

Zdaniem europosła problem nie dotyczy samego zakupu paszy, lecz podejścia do wspierania krajowych przedsiębiorstw. „To jest akurat śmieszny symbol, natomiast na przykład w przypadku największego przetargu w historii polskiej infrastruktury na wagony kolejowe, gdzie akurat Polska ma wybitne firmy w tym zakresie i tworzenie przetargu tak, żeby polskie firmy wykluczyć, żeby mogły wygrać zagraniczne, to jest po prostu skandal” – mówił.

Jaki podkreślił również znaczenie patriotyzmu gospodarczego, który – jak wskazał – jest elementem polityki prowadzonej przez wiele rozwiniętych państw. „Mamy problem, nazwijmy to, z patriotyzmem gospodarczym, który jest częścią każdego silnego państwa” – ocenił.