Przed laty pod numerem 666 na Hel kursowało lokalne połączenie. Po wielu protestach zmieniono jednak numer autobusu na 669. Liczba 666 jest w Apokalipsie św. Jana liczbą bestii, a w połączeniu z nią Hel kojarzy się z angielskim słowem „hell”, oznaczającym piekło. Teraz na uruchomienie linii „666”, łączącej Kraków z Helem, zdecydował się FlixBus Przewoźnik przyznaje, że wybór nazwy jest świadomym ruchem marketingowym.

- „Numer 666 został wybrany celowo jako element komunikacji marketingowej, mający zwiększyć rozpoznawalność połączenia na popularnej wakacyjnej trasie do Helu. Przed podjęciem tej decyzji przeanalizowaliśmy potencjalne reakcje pasażerów oraz możliwe ryzyka wizerunkowe. Jesteśmy świadomi kulturowych skojarzeń związanych z tym numerem, jednak dotychczasowe reakcje odbiorców są w większości pozytywne lub neutralne. Dzięki takiemu zabiegowi sama nazwa połączenia jednoznacznie wskazuje miejsce docelowe”

- wyjaśnia Michał Leman, Vice President Europe East FlixBus.

Sprawa wywołała zainteresowanie nie tylko polskich, ale również zagranicznych mediów, gdzie znów padają informacje o „autostradzie do piekła”. W rozmowie z portalem o2.pl decyzję FlixBusa skomentował rzecznik archidiecezji gdańskiej ks. Maciej Kwiecień.

- „Nadanie sezonowej linii Kraków - Hel numeru 666 trzeba uznać, w świetle wcześniejszych i skutecznych protestów, za posunięcie całkowicie niezrozumiałe i prowokacyjne”

- stwierdził duchowny.

Podkreślił, że działania marketingowe powinny brać pod uwagę również wrażliwość religijną katolików, stanowiących znaczną część społeczeństwa.

- „Skojarzenie z piekłem wyjątkowych walorów krajobrazowych Półwyspu Helskiego, mieszkańców i osób ciężko pracujących w branży usługowej na tym terenie godzi jednocześnie w interesy wielu podmiotów. Takie podejście przewoźnika podważa również duszpasterskie działania lokalnego Kościoła, który dokłada wszelkich starań, aby ukazać turystom i pielgrzymom piękno architektury sakralnej i bogactwo życia duchowego stanowiącego o tożsamości tego regionu”

- powiedział.

W podobnym tonie wypowiedział się popularny w mediach społecznościowych ks. Sebastian Kosecki.

- „Jako ksiądz staram się patrzeć na takie sprawy zgodnie z nauczaniem Kościoła i Słowa Bożego. Św. Paweł pisze: Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła. Dlatego nie jestem przekonany, czy wprowadzanie do przestrzeni publicznej symboliki tak jednoznacznie kojarzonej z szatanem jest właściwym kierunkiem”

- stwierdził rozmówca o2.pl.