Fabryka Samochodów Osobowych w Nysie w latach świetności zatrudniała ponad 2 tysiące robotników. Te zakłady powstały tuż po wojnie na bazie przedwojennej fabryki metalowych łóżek szpitalnych. W 1952 roku w Warszawie zadecydowano, że trzeba rozpocząć przygotowania do poszerzenia bazy przemysłu motoryzacyjnego. Wtedy w Warszawie zdecydowano, że mieszcząca się w Nysie na Opolszczyźnie Fabryka Mebli Stalowych „Zachód” zacznie produkować nadwozia specjalne na bazie popularnych ciężarówek „Lublin 51”. W nyskich zakładach zaczęto zabudowywać podwozia ciężarówek kabinami, w których urządzano czy to ruchome warsztaty dla wojska czy np. kina objazdowe, które święciły ogromne sukcesy w co bardziej odciętych od świata wioskach.
Na przełomie 1956 i 1957 oku na fali zmian zdecydowano, że Polska musi mieć własną furgonetkę. W tym czasie raczkujący dopiero po wojnie przemysł motoryzacyjny nie posiadał w swojej gamie produktów małych samochodów do obsługi handlu czy drobnych fabryczek. Była to też pewna koncesja ideologiczna. W poprzednich latach myślano tylko o tzw. przemyśle ciężkim, do obsługi których potrzebne były trzytonowe ciężarówki. Teraz przypomniano sobie także o tzw. przemyśle lekkim, który wymaga mniejszych samochodów dostawczych. Wcześniej potrzeby na furgonetki o nośności do 1000 kg zaspokajał import francuskich ciężarówek Renault 1000 oraz enerdowskich pojazdów Granit i Garant sprowadzonych z fabryki w saksońskim Zittau.
Po pewnym czasie z Fabryki w Nysie na drogi w Polsce wyjechały kolejne Nysy N57, N58, N59, N60 i N61. Budowane one były na bazie podwozia samochodu Warszawa i – co mało kto już pamięta – były absolutnym ówczesnym hitem eksportowym gomułkowskiej Polski. Każdy kto odwiedzał Węgry w latach 60-tych i 70-tych pamięta, że właśnie polskie sanitarki całkowicie zdominowały służby pogotowia ratunkowego w Węgierskiej Republice Ludowej. Zakłady w Nysie szczyciły się też eksportem do ZSSR, na Kubę, do Wietnamu, a nawet do Turcji, Norwegii i Ghany. W 1969 roku furgonetkę „Nysa” wybrano na potrzeby pierwszej powojennej polskiej wyprawy w Himalaje w trakcie której ekipa pod kierownictwem, alpinisty Ryszarda Szafirskiego podjęła ekspedycję na niezdobyty wówczas szczyt Malubiting. Wyprawa oczywiście była sponsorowana przez nyskie zakłady, które chciały rozreklamować ten swój czołowy produkt eksportowy w krajach Bliskiego Wschodu i środkowej Azji.
W końcu lat 60-tych stwierdzono, że ta pierwsza generacja „Nys” staje się już anachroniczna. Postanowiono całkowicie zmodernizować sylwetkę pojazdów i tak powstały Nysy 521 i 522. W 1972 roku pojazd z opolskiej miejscowości zdobył nawet na targach motoryzacyjnych w Brukseli nagrodę za interesującą linię nadwozia. Dla ludzi pamiętających epokę stanu wojennego na początku lat 80-tych Nyski najbardziej wryły się w pamięć jako podstawowy radiowóz Milicji Obywatelskiej, nazywane przez demonstrantów dość pejoratywnym określeniem „suka”. Ludzie, którzy próbowali opuścić miejsce solidarnościowych demonstracji po atakach milicji do dziś mają w pamięci jak niebieskie suki powoli podjeżdżały z tyłu i po nagłym otwarciu bocznych drzwi ofiara ZOMO była wciągana do środka. |Nic dziwnego więc, że milicyjne Nyski były obiektem wyjątkowej nienawiści protestujących. Na niejednej zadymie milicyjne pojazdy efektownie płonęły po zdobyciu przez demonstrantów.
Pod koniec lat 80-tych gdy na rynku znalazło się wiele lepszych i ekonomiczniejszych samochodów dostawczych z zachodu – zapotrzebowanie na „Nyski” zaczęło spadać. W 1990 roku wyprodukowano jeszcze 11 tysięcy egzemplarzy ale już w 1991 r. tylko 3658 sztuk, w 1992 – 2720 a rok później, w 1993 r. tylko 1800 sztuk. Wobec spadku zainteresowania rynku tym produktem podjęto decyzję o zakończeniu produkcji. Jak podaje Wikipedia ostatnie nowe egzemplarze pojazdu można było kupić z placu fabrycznego jeszcze w 1996 roku.
Fabryka miała nadzieję, że utrzyma się jeszcze z montowania z półciężarowych wersji Poloneza o nazwie modelu „Truck”, ale także epoka „Poldków” także miała się ku końcowi. Zakłady w Nysie ratowały się jeszcze montowaniem francuskich furgonów „Citroen” w latach 1995-2001 ale po pewnym czasie także i ta produkcja przestała się opłacać. W 2001 roku produkcja ustała, a w 2004 zakład wykreślono z rejestru działalności gospodarczej. Starsze „Nyski” są dziś pieczołowicie odrestaurowywane przez biura turystyczne w największych polskich miastach. Wiele prywatnych właścicieli także bardzo dba o swoje własne prywatne egzemplarze, też w samej Nysie odbywają się co pewien czas spotkania miłośników tego pojazdu. Tym którzy pamiętają milicyjne „suki” pojazd ten kojarzy się znacznie gorzej.
